Boiskowe chamstwo, policja w grze
Siódmy Puchar Rimeta obfitował w wiele pozafutbolowych wątków, niestety, niezbyt pozytywnych.
Mistrzowie świata 1962. Górny rząd, od lewej: Djalma Santos, Zito, bramkarz Gilmar, Nilton Santos, Zozimo, Mauro. Klęczą (od lewej): masażysta Amerigo, Garrincha, Didi, Vava, Amarildo, Zagallo. Fot. „Historia do Futebol” – Almeida Castro
Już samo przyznanie Chile organizacji kolejnych futbolowych mistrzostw świata było ciekawe. Kraje Ameryki Południowej zagroziły, że jeżeli po dwóch turniejach w Europie – Szwajcaria 1954, Szwecja 1958 – kolejne mistrzostwa nie odbędą się na ich kontynencie, to tak jak w 1938 zbojkotują imprezę.
Lepsi od Argentyny
Wydawało się, że siódmy Puchar Rimeta - bo wciąż taka obowiązywała nazwa piłkarskiego czempionatu globu, nawiązująca do legendarnego szefa FIFA Julesa Rimeta, pomysłodawcy całego przedsięwzięcia - odbędzie się na stadionach Argentyny. Na kongresie futbolowych władz w lipcu 1956 roku w Lizbonie przedstawiciele tego kraju podkreślali, że turniej u nich może się rozpocząć nawet jutro. Wówczas Argentyna miała wszystko i stadiony, i zaplecze. FIFA jednak optowała za biedniejszym Chile. Podczas głosowania kraj ten otrzymał 31 głosów, Argentyna tylko 10. Trzynastu oficjeli wstrzymało się od głosowania. Tym samym to Chile zostało trzecim, po Urugwaju i Brazylii, krajem z Ameryki Południowej, który organizował piłkarski Puchar Rimeta.
Dygresja - w Chile miało się też odbyć jedno z pierwszych spotkań XXIV mistrzostw świata, kolejnego mundialu w 2030, w roku stulecia pierwszego czempionatu. Turniej za cztery lata ma się rozpocząć na stadionach w Urugwaju, Argentynie i Paragwaju, po czym wszyscy przeniosą się do Hiszpanii, Portugalii oraz Maroka. Tym razem Chile odpadło. Na pocieszenie, we wrześniu i październiku zeszłego roku zorganizowało u siebie MŚ do lat 20, gdzie niespodziewanie triumfowało Maroko przed Argentyńczykami.
Garstka ludzi na trybunach
Wracając do turnieju w Chile sprzed ponad 60 lat - wcale nie było pewne, że uda się go zorganizować. 22 maja 1960 kraj nawiedziło jedno z najsilniejszych trzęsień ziemi na świecie, miało siłę 9,6 st. w skali Richtera. Po nim nastąpiło tsunami. Ucierpiało ponad 50 tys. osób, miliony straciły dach nad głową… Miasta takie, jak Concepcion, Talcahuano, Valdivia, Talca nie były w stanie gościć finalistów, ucierpiały najbardziej.
W tej sytuacji turniej odbywał się tylko na czterech stadionach, w czterech miastach z ośmiu przewidzianych. Oczywiście w stolicy kraju Santiago rozegrano najwięcej, bo 10 ze wszystkich 32 meczów. Osiem gier odbyło się w Vina del Mar. Grano też na małych, 17-18 tys. stadionach w Rancagua, gdzie miejscowy Estadio Bradden Copper należał do amerykańskiej firmy zajmującej się wydobyciem miedzi i w północnej Arica. Nierzadko mecze oglądało po ledwie kilka tysięcy widzów, jak półfinał Czechosłowacja – Jugosławia, który na Estadio Sausalito w Vina del Mar zgromadził niewiele ponad 5 tysięcy fanów!
Dziennikarski najazd
Tym razem, w przeciwieństwie do 1954 i 1958 roku, „Sport” nie wysłał swojego przedstawiciela na turniej. To był drogi wyjazd – jak zresztą na każde mistrzostwa świata. Nasza gazeta posiłkowała się agencyjnymi depeszami Polskiej Agencji Prasowej, a także rosyjskiej TASS. Pozy tym mieliśmy już do czynienia z telewizyjnym przekazem (choć nie u nas).
Przed startem imprezy 30 maja 1962 nasza gazeta donosiła o zlocie dziennikarzy w Chile. Siódmy Puchar Rimeta relacjonowało 900 dziennikarzy z 40 krajów. Z samego Chile było ćwierć tysiąca żurnalistów, z Brazylii 170, z sąsiedniej Argentyny 140. Z Europy najwięcej było Niemców (oczywiście mówimy o RFN), bo 60. Dla radia i telewizji, jak donosił „Sport” pod koniec maja 1962, „pracować będzie ok. 200 sprawozdawców, obsługujących stacje 36 krajów. Najsilniejszą ekipę przysyła Eurowizja, łącznie ze skomplikowanym sprzętem”.
Na stadionach był zakaz wnoszenia jakichkolwiek kamer. Mogli je mieć tylko ci z uprawnieniami. Publikowanie filmów było srogo zabronione i tak jest do dziś, o czym przekonałem się sam niespełna cztery lata temu, kiedy krótki, nagrany filmik z meczu Argentyna – Australia w 1/8 MŚ w Katarze, FIFA na profilu facebookowym zablokowała.
Ogromne środku dla „Cariocas”
„Sport” w zapowiedzi imprezy słusznie zauważył, że mistrzem będzie ten, kto pokona Brazylię, która zainwestowała potężne środki w obronę tytułu najlepszej reprezentacji świata. „Już na rok przed rozpoczęciem turnieju chilijskiego do dyspozycji „Cariocas” stały nieograniczone możliwości finansowe” – pisał „Sport”.
„Turniej w Chile będzie na pewno jednym z najbardziej interesujących jakie dotychczas przeżywaliśmy. Po raz pierwszy Europa wybrała się w tak wielkiej sile na drugą półkulę i ożywiona jest ambicją pobicia przeciwnika na jego własnym terenie. Jest to o tyle trudne, że teren chilijski i jego klimat najmniej nadają się do realizacji tak wzniosłych celów. Trudności obiektywne mogą okazać się silniejsze, niż rzeczywiste umiejętności poszczególnych zespołów. Ale i o tym przekona nas wielka batalia, której przebieg będziemy bacznie obserwowali z żalem, że po jej zakończeniu nie będziemy mogli zawołać: i ja tam byłem, miód i wino piłem” – czytaliśmy komentarz w dniu pierwszego dnia mistrzostw Tadeusz Maliszewskiego, jednego z wielkich piór „Sportu” w latach 50. i 60, który relacjonował dla katowickiego dziennika turniej z boisk Szwecji cztery lata wcześniej.
Haniebny pokaz
Sam turniej? Było wiele ciekawych momentów. Niestety dla piłki, w drugim grupowym meczu z Czechosłowacją, który skończył się bezbramkowym remisem, mięśniowej kontuzji doznał Pele. Nie było wtedy zmian. Późniejszy król futbolu, trzykrotny mistrz świata, ustawił się na lewym ataku i tam kuśtykał. W pewnym momencie piłka trafiła do niego, do Pele podbiegł lider reprezentacji naszych południowych sąsiadów i jedna z gwiazd VII MŚ Josef Masopust. Zorientowawszy się, że rywal ma kłopot, odpuścił, za to otrzymał brawa od kibiców na stadionie w Vina del Mar.
Były jednak niestety przypadki nagannych zdarzeń. Choć arbitrzy nie mieli jeszcze do swojej dyspozycji czerwonych i żółtych kartek - te zaczęły obowiązywać dopiero od MŚ 1970 w Meksyku - to aż sześciu graczy karnie musiało opuścić boisko za swoje zachowanie. Nie wszyscy chcieli się do tego dostosować, a do historii przeszły wydarzenia z grupowego meczu pomiędzy gospodarzami Chile a Włochami rozegranego 2 czerwca.
To spotkanie przeszło do historii jako „Battaglia di Santiago”, czyli bitwa o Santiago. Jeszcze przed meczem gazety obu krajów wylewały na siebie ścieki. Dla Włochów Santiago było zapadliskiem „gdzie telefony nie działają, a taksówki są tak rzadkie jak wierni mężowie”. Dla Chilijczyków Włosi byli faszystami, mafiosami i narkomanami. Nic dziwnego, że mecz przerodził się w jatkę. Italia kończyła w dziewiątkę, bo angielski arbiter Ken Aston najpierw usunął z boiska Giorgio Ferriniego, a potem Mario Davida. Ten pierwszy nie chciał zejść, po czym na murawę weszła policja i siłą zmusiła włoskiego defensora do opuszczenia boiska! Leonel Sanchez złamał nos sierpowym Humberto Maschio, a potem uderzył jeszcze Davida, ale... dograł do końca! Komentator sportowy BBC David Coleman przedstawił mecz jako „najbardziej głupi, odrażający, obrzydliwy i haniebny pokaz piłki nożnej, być może w historii tej gry”. Chile wygrało 2:0, skończyło potem na historycznym dla siebie 3. miejscu, po pokonaniu w meczu o brąz Jugosławii. Italia? Po grupowych meczach z trzema punktami wróciła do domu.
Prymat Brazylii
W ogóle podczas turnieju w Chile aż sześciu graczy zostało karnie usuniętych z boiska. Wśród nich był nawet gwiazdor Garrincha, jeden z najlepszych graczy w historii futbolu, czarujący kibiców jednym, niepowtarzalnym, ale skutecznym zwodem. Mane karnie musiał opuścić boisko w półfinałowym meczu z Chile (4:2), gdzie sam zresztą dwa razy trafił do siatki. Nie był pewny gry w finale z Czechosłowacją 17 czerwca 1962 nie tylko w powodu karnego usunięcia w półfinale za faul na Eladio Rojasie, ale też ze względu na rozbitą głowę. Został trafiony kamieniem przez jednego z rozwścieczonych kibiców gospodarzy… W finale z Czechosłowacją zagrał i po raz drugi z kolegami został bi-campeone. „3:1 (1:1) nad CSRS prolonguje prymat Brazylii” – pisał „Sport” na pierwszej stronie w poniedziałek 18 czerwca 1962 roku.
Michał Zichlarz
KORESPONDENCI „SPORTU” NA MŚ
◾ 1950, Brazylia : -◾ 1954, Szwajcaria : Tadeusz Bagier
◾ 1958, Szwecja : Tadeusz Maliszewski vel Narcyz Suessermann
◾ 1962, Chile: -
Obrońca Italii Giorgio Ferrini odmawia opuszczenia boiska. Z prawej angielski sędzia Ken Aston, który wprowadził do futbolu kilka lat później kartki. Fot. Wikipedia.en
„Sport” dokładnie relacjonował przebieg siódmego Pucharu Rimeta na stadionach w Chile.
Plakat reklamujący siódmy Puchar Rimeta.
