Bohater był zmęczony
Triumfator z Holandii, Kamil Majchrzak, szybko odpadł na kortach Queen's Clubu. Trudno się jednak temu dziwić...
Ostatnie dni były dla Kamila Majchrzaka radosne, ale też niezwykle wyczerpujące... Fot. ANP/SIPA USA / Press Focus
TENIS
Tenisista z Piotrkowa Trybunalskiego, klasyfikowany od poniedziałku na 47. miejscu w rankingu, od organizatorów imprezy rangi ATP 500 w Londynie otrzymał specjalny status (SE). Uprawnia on do występu w turnieju głównym dla zawodnika, który z powodu bardzo dobrego występu w turnieju z poprzedniego tygodnia nie mógł wziąć udziału w kwalifikacjach. A w niedzielę Kamil Majchrzak po raz pierwszy w karierze zdobył trofeum w ATP, triumfując w holenderskim ‘s-Hertogenbosch.
Czasu na świętowanie 30-letni Polak nie miał prawie wcale - już w poniedziałek zameldował się po drugiej stronie Kanału La Manche, a dzień później wieczorem musiał stanąć do rywalizacji w 1. rundzie. Majchrzak nie miał szczęścia w losowaniu, bo jego rywalem był Jiri Lehecka. 24-letni Czech to 12. tenisista światowej listy, m.in. ostatnio w Stuttgarcie dotarł do półfinału.
W Londynie Lehecka jest rozstawiony z „dwójką” i w starciu ze zmęczonym Polakiem potwierdził status – po blisko dwóch godzinach wygrał 7:5, 7:6 (7-4).
W pierwszym secie obaj tenisiści pilnowali swojego podania do stanu 5:5, choć w siódmym gemie Majchrzak obronił pięć breakpointów; w końcu tenisista z Mladej Boleslav przełamał Majchrzaka, a serwując w następnym gemie, wykorzystał pierwszą piłkę setową.
W drugiej partii Polak w szóstym gemie przełamał podanie Lehecki, który po długiej wymianie posłał piłkę w siatkę. Było 4:2, ale Czech błyskawicznie odrobił straty. Doszło do tie-breaka, w którym przeważyło zmęczenie Majchrzaka i dokładniejsze serwisy Lehecki – od stanu 4-4 rywal wygrał trzy piłki i zamknął spotkanie.
Był to swoisty rewanż Czecha na polskim tenisie, bo w poniedziałek w parze z Jakubem Mensikiem musiał uznać wyższość w 1. rundzie debla duetu Jan Zieliński / Brytyjczyk Luke Johnson.
A Majchrzak przynajmniej będzie miał teraz trochę czasu na regenerację przed kolejnymi wyzwaniami na trawie...
(ToM)
Alicja jak... Serena
Alicja Rosolska i Chilijka Alexa Guarachi przegrały z Czeszką Marie Bouzkovą i Rosjanką Aleksandrą Panową 0:6, 2:6 w pierwszej rundzie debla turnieju WTA 250 na trawiastych kortach w Nottingham. Przygotowująca się do występu w Wimbledonie 38-letnia Rosolska była jedyną Polką w tej imprezie.
Przegrała także Serena Williams – w parze z Karoliną Muchovą w pierwszej rundzie turnieju WTA 500 na trawiastych kortach w Berlinie - z Meksykanką Gulianą Olmos i Nowozelandką Erin Routliffe 4:6, 4:6. Był to drugi mecz 44-letniej Amerykanki po blisko czteroletniej przerwie. W ubiegłym tygodniu wygrała razem z Victorią Mboko mecz pierwszej rundy na kortach Queens Clubu w Londynie, ale z powodu kontuzji, której Kanadyjka doznała dzień później w pojedynku singlowym, musiały wycofać się z rywalizacji. Zdobywczyni 23 tytułów wielkoszlemowych w singlu przyznała na początku czerwca, że „prawdopodobnie będzie musiała trochę więcej trenować”, aby ponownie grać bez partnerki. We wtorek otrzymała „dziką kartę” do rywalizacji deblowej w wielkoszlemowym Wimbledonie, razem ze swoją siostrą Venus.
(t)
