Bogaty... się bogaci
Stołeczni mają powody do zadowolenia. Na ich koncie pojawiła się przyjemna kwota 72 milionów złotych.
W Warszawie jest moc, ale prawdziwa weryfikacja teamu Marka Papszuna nadejdzie dopiero w niedzielę... Fot. Michał Kość/Press Focus
LEGIA WARSZAWA
Skąd taka sumka? To oczywiście efekt transakcji związanej z amerykańsko-polskim biznesmenem Michaelem Gorzynskim, któremu Dariusz Mioduski odsprzedał część udziałów w klubie. Nowy udziałowiec zainwestował – jak twierdzi „Przegląd Sportowy" – 17 mln euro, czyli ponad 72 mln złotych, a są to pieniądze, które Wojskowi mogą przeznaczyć na bieżące funkcjonowanie. Czyli... na co chcą. Dodatkowo warto dodać, że Gorzynski zapłacił za każdą akcję więcej niż „powinien”; wartość nominalna każdej wynosiła 1000 zł, ale cena emisyjna ustalona została na ponad 22 razy tyle! Dobre chęci widać więc gołym okiem.
Oczywiście spora część tych pieniędzy zostanie przeznaczona na spłatę zadłużenia, które Legia ma naprawdę okazałe. Zimowych transferów także można się jednak z tego spodziewać, tym bardziej że nowy współwłaściciel udzielił klubowi również pożyczki właścicielskiej, choć jej kwota nie jest znana. Za potencjalne ruchy nadal powinien odpowiadać dyrektor sportowy Fredi Bobić, który w ostatnich dniach był łączony z powrotem do Niemiec. To efekt zmian, jakie nastąpiły w Eintrachcie Frankfurt. Z Orłów odszedł bowiem Markus Kroesche, a Bobić – w przeszłości kierujący już Eintrachtem – był jednym z kandydatów do jego zastąpienia. Najpewniej jednak dyrektor Legii w Legii pozostanie, bo niemieckie media podały, że nie znajduje się w gronie ścisłych faworytów.
Czyli pieniądze są, dyrektor zostaje, porażki w ekstraklasie nadal nie ma. Stołeczni z dużym optymizmem mogą szykować się na hit najbliższego weekendu, gdy na Łazienkowską przyjedzie Lech . – Gramy u siebie i chcemy wygrać. Mamy serię 15 meczów bez porażki, a szczególnie dobrze radzimy sobie ostatnio na własnym stadionie – powiedział trener Marek Papszun. Legia wchodzi w okres testu z prawdziwego zdarzenia. Teraz będzie Lech, potem wyjazd do Zabrza oraz podjęcie nieprzewidywalnego (mimo wszystko) Rakowa Częstochowa. A kończąc pierwszą połowę sezonu, już w grudniu, Wojskowi zagrają jeszcze w Katowicach. Z czołówki, jeśli takową można w ogóle wyróżnić, Legia grała do tej pory tylko z Pogonią Szczecin, w pierwszej kolejce pokonując ją 1:0 po bramce... w szóstej doliczonej minucie. Czas powiedzieć: sprawdzam.
(PTub)
