Bo z boiska by nic nie zostało
Nie w Łodzi, ale przy pustych trybunach w Bełchatowie odbędzie się piątkowe spotkanie rezerw ŁKS-u z Podbeskidziem. Na zmianę lokalizacji i godziny rozpoczęcia przystał bielski klub.
Na tym stadionie, ale przy zgaszonych jupiterach i bez wsparcia publiczności walczyć dziś będą zespoły z Łodzi i Bielska-Białej. Siła wyższa... Fot. Norbert Barczyk / Press Focus
BETCLIC 2. LIGA
Prośbę do Górali łódzki klub skierował we wtorek. – Z taką propozycją zatelefonował do mnie prezes Marcin Janicki. Zgodziliśmy się bez problemu – mówi Krzysztof Sałajczyk, sternik Podbeskidzia, który pokrótce wyjaśnił powody swojej decyzji. – Z naszego punktu widzenia to same plusy. To ponad godzina drogi krócej, a ponadto ŁKS II nie będzie grał u siebie, więc atut własnego boiska odpada – wyliczył prezes bielskiego drugoligowca i dodał, że powód zmiany miejsca rozegrania spotkania jest prozaiczny – to fatalny stan murawy na Stadionie im. Władysława Króla, gdzie przede wszystkim gra pierwszoligowy zespół. W ten weekend drużyna ma zaplanowany mecz wyjazdowy z Polonią Warszawa i gospodarze obiektu, wykorzystując sprzyjającą pogodę, planują dokonać niezbędnych napraw, które wymagają czasowego wyłączenia z użytku płyty boiska. Gdyby dziś wczesnym wieczorem rozegrano na niej mecz o drugoligowe punkty, zostałaby zorana doszczętnie i nie nadawałaby się już do niczego.
Oprócz zmiany miejsca korekcie uległa również pora rozpoczęcia spotkania. Pierwszy gwizdek zabrzmi o 15.00, czyli dwie godziny wcześniej niż pierwotnie ustalono. Gospodarze nie chcą bowiem ponosić dodatkowych wydatków i grać przy sztucznym oświetleniu. Nie zapłacą również za ochronę, bo mecz rozegrany zostanie bez udziału publiczności. Podbeskidzie na mecz do Bełchatowa teoretycznie mogłoby wyjechać bezpośrednio z Bielska-Białej i odpuścić nocleg, ale ten był już zarezerwowany i drużyna do autokaru wsiadła w czwartkowe popołudnie.
Zabrakło w nim dwóch kluczowych postaci. Z powodu nadmiaru żółtych kartek muszą pauzować środkowy obrońca i kapitan zespołu, Marcin Biernat oraz wahadłowy Krzysztof Kolanko. Wskazanie ich następców może być trudne, ale zdecydowanie łatwiej wytypować, kto wybiegnie w miejsce lidera defensywy. Niemal na pewno do składu wskoczy Jan Majsterek, który jest jednym z największych przegranych zimowych przygotowań. 26-latek w rundzie jesiennej był podstawowym piłkarzem wyjściowego składu, a w dwóch wiosennych spotkaniach nawet nie podniósł się z ławki rezerwowych. Trudniej wyrokować, jaki plan na zastąpienie Kolanki będzie miał sztab szkoleniowy Podbeskidzia z Marcinem Włodarskim na czele. Abstrahując od faktu, że to jeden z najjaśniejszych punktów drużyny, który w ostatnim meczu z Chojniczanką przeprowadził akcję dającą gola kontaktowego, to jest jeszcze młodzieżowcem. W tej sytuacji pole manewru zawęża się, a sztab najpewniej postawi na Jarosława Czerwika.
(gru)
