Blisko, coraz bliżej...
Tomaš Fučik przez 123:44 min nie puścił gola i to jest wyczyn godny odnotowania.
Mateusz Bryk otworzył konto bramkowe Tyszan, którzy po raz kolejny pokonali GieKSę. Fot. Łukasz Sobala/PressFocus
TAURON HOKEJ LIGA
Hokeiści GKS-u Tychy znów zaprezentowali się z dobrej strony, zaś druga tercja w ich wykonaniu była perfekcyjna i zakończyła trzema golami. Obrońcy tytułu mistrzowskiego po raz trzeci pokonali GKS Katowice i są coraz bliżej złota. Dzisiaj o 20.30 kolejne spotkanie w Tychach i być może ostatnie w finale. Ten krok może być jednak najtrudniejszy...
Zespół gospodarzy grał bez żadnych zmian, bo nie było takowej potrzeby. Natomiast trener Jacek Płachta znów dokonał drobnych przesunięć w atakach i Mateusz Bepierszcz, wielce doświadczony napastnik dołączył do Grzegorza Pasiuta oraz Bartosza Fraszki. Ten tercet nieźle współpracował i kilka razy poważnie zagroził Tomašowi Fučikowi. Ten jednak nie dał się zaskoczyć i kolejną, już czwartą tercję zaliczył na zero.
Katowiczanie doskonale zdawali sobie sprawę, że tylko frontalny atak może im przynieść powodzenie w tej potyczce. I od początku ruszyli do przodu i w pierwszych minutach zdominowali rywali. Twarda gra na bandach i ani jedni ani drudzy nie zamierzali odpuszczać. Wszystko jednak było w ramach przepisów i sędziowie nie musieli interweniować. W 7 min Bepierszcz stanął przed szansą zmiany rezultatu, ale tyski bramkarz był na posterunku. Z kolei w 17 min Patryk Wronka, po podaniu Jeana Dupuy, uderzył z koła bulikowego, ale Fučik pewnie złapał krążek. Katowiczanie byli aktywniejsi, więcej strzelali (8-4 w strzałach), ale obyło się bez bramek.
Podczas przerwy w tyskiej szatni musiały paść mocne słowa, bo zespół w kolejnej odsłonie pokazał się z jak najlepszej strony, choć w 29 min Fraszko znalazł się w sytuacji sam na sam, ale nie zdołał pokonać naszego reprezentacyjnego golkipera. Pod koniec tej odsłony Dupuy był w podobnej sytuacji, ale również nie zdobył gola. Skuteczność to jedna z poważnych bolączek GieKSy. Akcje gospodarzy z minuty na minutę nabierały rozmachu i pachniało bramką. Wreszcie Mateusz Bryk, niezwykle doświadczony i sympatyczny obrońca, popisał się precyzyjnym uderzeniem pod poprzeczkę. Jego radość była niezwykle spontaniczna, bo ten gol sygnałem, że trzeba jeszcze bardziej przycisnąć rywala. W 33 min Bartłomiej Pociecha wrzucił krążek pod bramkę i przejął go Mark Viitanen. Napastnik z podwójnym obywatelstwem fińsko-estońskim podwyższył na 2:0. Świetną postawę zespołu udokumentował Alan Łyszczarczyk, który wykorzystał podanie Henriego Knuutinena. To było zabójcze 10 minut Tyszan i w pełni zasłużone prowadzenie.
Ostatnia tercja już nie była tak emocjonująca. Gospodarze wyszli ze słusznego założenia, że należy pilnować wyniku. Ich akcje już nie miały takiego rozmachu, ale gorących spięć pod bramką Jespera Eliassona nie brakowało, jednak Szwed nie dał się zaskoczyć. Z kolei Fučik po raz kolejny był twardy jak skała i spokojnie interweniował, a ponadto miał mocne wsparcie ze strony kolegów. W 56:55 min bramkarz gości zjechał z lodu i na 1:18 min przed końcem Dominik Paś ustalił wynik. Tyszanie są o krok od siódmego tytułu mistrzowskiego.
Włodzimierz Sowiński
◼ GKS Tychy - GKS Katowice 4:0 (0:0, 3:0, 1:0)
Stan rywalizacji 3-0
1:0 – Bryk – Jamsen (30:15), 2:0 – Viitanen – Komorski – Pociecha (32:05), 3:0 – Łyszczarczyk – Knuutinen (37:20), 4:0 – Paś - Jeziorski – Komorski (58:42, do pustej).
Sędziowali: Paweł Breske i Paweł Kosidło – Eryk Sztwiertnia i Łukasz Sośnierz. Widzów 3000.
TYCHY: Fučik; Pociecha – Kovař, Kakkonen – Kaskinen, Bryk (2) – Viinikainen, Bizacki; Heljanko – Kuru – Kerkkänen, Knuutinen – Paś – Łyszczarczyk, Jamsen – Komorski (2) – Viitanen, Jeziorski – Aliranta – Gościński, Kucharski. Trener Pekka TIRKKONEN.
KATOWICE: Eliasson; Lundegard – Runesson, Verveda – Maciaś, Hoffman – Chodor; Bepierszcz – Pasiut – Fraszko, Wronka – Anderson – Dupuy, Jakub Hofman – McNulty – Jonasz Hofman, Coatta – Michalski - Koivusaari, Dawid, Hundanpää. Trener Jacek PŁACHTA.
Kary: Tychy – 4 min, Katowice – 0 min.
4 CZYSTE konta zaliczył Fučik w tym play offie
24 STRZAŁY oddali gospodarze , zaś goście byli o cztery lepsi
