Błękitne Rekiny w grze

Piłkarska reprezentacja Cabo Verde, debiutant w finałach MŚ, jest jednym z najmniejszych państw, które zagrają w futbolowej elicie.

Tak piłkarze Cabo Verde świętowali historyczny awans do finałów MŚ! Fot. cafonline.com

Powierzchnia Republiki Zielonego Przylądka to 4 tys. km kw – cztery razy więcej niż Warszawa. Liczba ludności to niewiele ponad pół miliona. Mniej miała tylko Islandia, która zagrała w Rosji w 2018 roku, a jej populacja to 388 tys. Teraz wszystkie rekordy pobije Curacao – 158 tys. mieszkańców, a powierzchnia 444 km kw.

Wracając do piłki i Cabo Verde: czy awans Błękitnych Rekinów można rozpatrywać w kategoriach sensacji? I tak i nie. Tak, bo to przecież zupełny nuworysz na światowych salonach, państwo, które powstało w wyniku oderwania się od Portugalii ledwie pół wieku temu, w 1975 roku. Nie, bo w piłce na kontynencie afrykańskim zaznaczyło swoją obecność w ostatnich kilkunastu latach, awansując do ćwierćfinałów Pucharu Narodów Afryki w 2013 roku i na początku 2024 roku. W lutym zeszłego roku Rekiny przegrały starcie o półfinał z RPA po karnych.

W Africa Cup of Nations startowały dotąd cztery razy, ale zabraknie ich na najbliższych mistrzostwach Czarnego Kontynentu, które rozpoczną się już 21 grudnia w Maroku. Nie dały rady w grupie z Egiptem, Botswaną i Mauretanią, w sześciu grach gromadząc tylko 4 punkty i zajmując ostatnie miejsce.

Co innego w eliminacjach do amerykańskich mistrzostw świata, gdzie zdystansowały przede wszystkim faworyzowany Kamerun, a więc reprezentację, która spośród afrykańskich ekip ma najwięcej startów w finałach MŚ (8).

Gdzie szukać siły drużyny z państewka położonego na kilkudziesięciu wyspach na Oceanie Atlantyckim, 450 km od wybrzeży Afryki? Na pewno w samym trenerze. 55-letni Pedro Leitão Brito, czyli Bubista, grał jako obrońca w Hiszpanii, Portugalii i Angoli. Drużynę narodową objął w 2020 roku. Awansował z nią do ćwierćfinału Pucharu Narodów Afryki, a teraz do mistrzostw świata. 

 W zespole dominują zawodnicy grający w lidze portugalskiej, ale nie tylko tam, bo rozsiani są po klubach od Finlandii po Brazylię. - Jesteśmy małym krajem, więc musimy być ogromnie mocni duchem i pełni pewności siebie, aby osiągnąć nasze wysokie cele. Musieliśmy walczyć niesamowicie ciężko, aby wygrać. Drużyna nigdy się nie poddała, wykazaliśmy też dużo charakteru i opanowania przez cały czas – mówi Bubista.

Ten zespołowy charakter było widać nie tylko w eliminacjach, ale w czerwcowym towarzyskim meczu w Kutaisi z rewelacją ostatniego Euro, Gruzją, który skończył się remisem 1:1. Remisami kończyły się też mecze Błękitnych Rekinów w miniturnieju w Emiratach Arabskich kilkanaście dni temu, z finalistami mistrzostw świata Iranem (0:0) i Egiptem (1:1) - oba przegrane zostały w karnych. To zespół, który stać na sprawienie pojedynczej niespodzianki.

Michał Zichlarz

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się