Bezradni Jeziorowcy
Thunder i Pistons uciekają rywalom. Faworyci prowadzą już 2-0.
Oklahoma City wygrała szósty kolejny mecz w play offie. Fot. Facebook Oklahoma City Thunder
Oklahoma City pozostaje niepokonana w play offie. W nocy z czwartku na piątek Thunder we własnej hali po raz drugi pokonał Lakers. Goście prowadzeni przez LeBrona Jamesa oraz Austina Reavesa prowadzili w połowie meczu, a na początku trzeciej kwarty mieli 6 „oczek" przewagi (69:63). Potem jednak dominowali już wyłącznie obrońcy tytułu, którzy drugą połowę wygrali 68:49. Rezerwowi Thunder całkowicie zdominowali swoich odpowiedników z Lakers (48:20),
Reaves rozegrał bardzo udane zawody (31 pkt, 62,5% z gry), James dodał solidne 23 pkt i 6 asyst. Problem gości leżał w formacji podkoszowej – Deandre Ayton zaliczył fatalny występ (tylko 1/7 z gry, 3 pkt w 26 minut). Po drugiej stronie dominował Chet Holmgren (22 pkt, 9 zbiorek, 4 przechwyty, 2 bloki). tradycyjnie na swoim dobrym poziomie zagrał Shai Gilgeous-Alexander (22 pkt). Lakers muszą grać bez Luki Doncicia (wciąż nie wiadomo kiedy król strzelców ligi będzie zdrowy), a dodatkowo ze składu wypadł Jarred Vanderbilt (zwichnięcie małego palca prawej dłoni). Thunder grają bez jednej ze swoich gwiazd, Jalena Williamsa, a mimo to ich system ofensywny funkcjonuje bez zarzutu. Kolejne spotkanie odbędzie się w nocy z soboty na niedzielę w Los Angeles.
2-0 w serii z Kawalerzystami prowadzą też Pistons. W drugim spotkaniu w Detroit gospodarze na długą przerwę schodzili przy prowadzeniu 11 punktami (54:43), ale potem przyjezdni ruszyli do odrabiania strat. Na początku czwartej kwarty Evan Mobley dał Cavs prowadzenie (81:79). Zawodnicy z Detroit odzyskali inicjatywę dzięki udanym akcjom w ataku i obronie. Robinson trafił z dystansu, dając prowadzenie swojej ekipie, którego nie oddała już do końca. Na 2:12 przed ostatnią syreną zwycięstwo przypieczętował Cade Cunningham, „trójką” zwiększając dystans do 9 „oczek". Cunningham zdobył 25 pkt i zaliczył 10 asyst, Tobias Harris dołożył 21 „oczek".
W barwach rozstawionych z numerem czwartym Cavs najlepiej spisał się Donovan Mitchell, zdobywca 31 pkt. Jarrett Allen dołożył 22 „oczka" i 7 zbiórek, rehabilitując się za bezbarwny występ w meczu otwarcia. Zawiódł natomiast James Harden – spudłował 10 z 13 rzutów, kończąc zawody z zaledwie 10 punktami. Harden zaliczył też cztery straty, w tym tę kluczową, na 33 sekundy przed końcem, gdy Cavaliers tracili do rywali już tylko 6 pkt.
- Nie wiem, o co chodzi z naszymi początkami meczów. Oni oczywiście wyszli na parkiet bardzo agresywnie, ale to jest play off. Ewidentnie jeszcze tego nie rozgryźliśmy. Wciąż musimy nad tym popracować - mówił po meczu Kenny Atkinson, trener Kawalerzystów.
Mecz nr 3 odbędzie się w sobotę w Cleveland, gdzie Cavaliers wygrali wszystkie cztery spotkania w pierwszej rundzie przeciwko Toronto. Rozstawieni z „jedynką" Pistons wygrali pięć kolejnych meczów.
Detroit - Cleveland 107:97 (2-0), Oklahoma City - LA Lakers 125:107 (2-0)
(pp)
