Bez Trąbki, ale... z orkiestrą
Rozpoczął Mateusz Lewandowski, a zakończył Damian Kądzior i niepokonani Tyszanie wygrali trzecie spotkanie z rzędu.
Mateusz Lewandowski w starciu z rezerwami Legii zapewnił Trójkolorowym prowadzenie. Fot. Łukasz Sobala/Press Focus
Na mecz otwierający 12. kolejkę niepokonany w tym sezonie GKS Tychy pojechał bez swojego podstawowego rozgrywającego, Michała Trąbki. 29-letni pomocnik narzekał na przeziębienie i trener Rene Poms uznał, że przed czekającym Tyszan tygodniem z trzema spotkaniami na swoim boisku „mózg” zespołu powinien się w pełni wykurować. Nie znaczy to jednak, że Trójkolorowi już przed pierwszym gwizdkiem spotkania z rezerwami Legii Warszawa dopisali sobie 3 punkty. Żeby po nie sięgnąć i wygrać trzeci raz z rzędu, musieli się solidnie napracować.
Tym bardziej że zespół prowadzony przez Jakuba Tosika, który oficjalnie został wpisany do protokołu zamiast zawieszonego po czerwonej kartce Marcina Matysiaka, spisywał się znacznie lepiej niż wskazuje tabela. Walczący o utrzymanie gospodarze mieli nawet bardzo dobrą okazję na otwarcie wyniku, ale Kacper Myszkowski obronił uderzenie Cypriana Pchełki głową.
Trzeba jednak dodać, że przewaga w pierwszej połowie należała do gości i to oni w 34 minucie strzelili pierwszego gola. Po rozegraniu autu z Mateuszem Begalą Damian Kądzior dośrodkował w pole karne, a tam w zamieszaniu, które powstało po „główce” Kacpra Plichty, najsprytniejszy okazał się Mateusz Lewandowski i strzałem z 14 metrów zapewnił przyjezdnym prowadzenie.
Stracony gol zmobilizował Warszawian, którzy w 64 minucie dokonali dwóch roszad w składzie, a chwilę później właśnie zmiennicy zapewnili im wyrównanie. Edouard von Brandt-Etchemendigaray w starciu z Józefem Chorosińskim wywalczył bowiem karnego, a wprowadzony chwilę wcześniej Adam Ryczkowski strzałem z „wapna” pokonał Myszkowskiego. Uwaga: 17-letni bramkarz Tyszan w trzecim meczu z rzędu stanął oko w oko z wykonawcą rzutu karnego i dopiero pierwszy raz skapitulował, choć był bardzo bliski zatrzymania piłki.
Skoro jednak juniorowi nie udało się zapewnić tyskiej drużynie utrzymania prowadzenia, o jego odzyskanie postarał się... nestor. Po podaniu Chorosińskiego spod końcowej linii do strzału złożył się bowiem Kądzior. Sześciokrotny reprezentant Polski trafieniem „z orkiestrą” w okolice „okienka” w 80 minucie ustalił wynik spotkania i zapewnił Tyszanom powiększenie przewagi nad grupą pościgową, czyli drużynami ze strefy barażowej.
Jerzy Dusik
OCENA MECZU⭐ ⭐
◼ Legia II Warszawa – GKS Tychy 1:2 (0:1)
0:1 – Lewandowski, 34 min, 1:1 – Ryczkowski, 66 min (karny), 1:2 – Kądzior, 80min
LEGIA II: Bienduga – Mikanowicz (64. von Brandt-Etchemendigaray), Korżyński, Góra (46. Kosiorek), Lauryn, Pchełka – Piasta (87. Wyganowski), Możdżeń, Przybyłko, Saletra (64. Ryczkowski) – Bicki (65. Mizera). Trener Jakub TOSIK.
GKS: Myszkowski – Łasicki (77. Jankowski), Horvat, Hoyo-Kowalski (64. Eszkinja) – Olkowski, Begala, Wojtczak, Chorosiński – Plichta (64. Niemann), Lewandowski (77. Ryguła), Kądzior (90+1. Baier). Trener Rene POMS.
Sędziował Adam Sekuterski (Łódź). Widzów 200.
Żółte kartki: Mikanowicz – Wojtczak, Begala.
