Bez lepienia pierogów...

Filip Komorski po chorobie powrócił do tyskiego zespołu z nadzieją kontynuowania zwycięskiej serii zespołu. Fot. Łukasz Sobala/PressFocus.pl
Bez lepienia pierogów...
Hokeiści nie mają czasu na krzątanie się wokół świąt, bo mają swoje obowiązki!
Powrót do ligowej rywalizacji po reprezentacyjnej przerwie jest szczególnie ważny dla finałowego kwartetu Pucharu Polski. Ostatnie, przedświąteczne serie odpowiedzą na pytanie, w jakiej formie znajdują się zespoły z Katowic, Tychów, Oświęcimia oraz Jastrzębia. Niemniej pozostałe drużyny też muszą myśleć o zdobyczach punktowych, bo przecież już za chwilę wkraczamy w czwartą rundę sezonu zasadniczego. I to będzie czas rozstrzygnięć...
Intensywnie, ale...
Dla hokeistów GKS-u Katowice, obrońców tytułu mistrzowskiego, nadchodzi intensywny okres, bo ligowe i pucharowe zmagania muszą połączyć z finałowym turniejem o Puchar Kontynentalny w Cardiff (12-14.01.2024 r.).
- Większość z nas zdecydowanie woli takie intensywne granie, bo wówczas jesteśmy w odpowiednim rytmie - wyjaśnia reprezentacyjny obrońca, Jakub Wanacki, który ostatnio walczył z chorobą. - Byłem tym mocno poirytowany, bo nie mogłem wesprzeć kolegów oraz jechać na zgrupowanie kadry. Cieszyłem się na spotkania z silnymi rywalami w Klagenfurcie, bo to kolejna okazja, by podnosić swoje kwalifikacje i rywalizować o miejsce w reprezentacji. Wróciłem do treningów i mam nadzieję, że kiepskie dni mam już za sobą.
W przedświąteczny czas przed GieKSą wyprawa do Nowego Targu; ta wcześniejsza zakończyła się wygraną 5:4 po dogrywce.
- I znowu będzie ciekawie, bo Podhale gra coraz lepiej i w swoich szeregach ma wielu wartościowych zawodników - dodaje defensor GKS-u. - Oczywiście, że analizujemy grę rywali, ale zawsze skupiamy się na naszej i na wykonaniu zadań nakreślonych przez trenera.
Bartosz Fraszko nadal zmaga się z urazem nadgarstka, ale wszyscy mają nadzieję, że powróci do gry w pucharowym turnieju w Krynicy-Zdroju. Natomiast w pierwszym spotkaniu, z Włochami w Klagenfurcie, kontuzji doznał Mateusz Michalski. - Jest już po rezonansie magnetycznym i wydaje się, że uraz nie jest groźny - informuje dyrektor sekcji, Roch Bogłowski. - Wolimy być ostrożni i raczej w Nowym Targu go nie zobaczymy. Pewnie na ważny turniej pucharowy powróci do zespołu.
Powróciła radość
Pekka Tirkkonen, zmiennik Andreja Sidorenki na stanowisku trenera, rozpoczął pracę w GKS-ie Tychy od zdobycia Superpucharu Polski. A potem szybko zawiązała się nić porozumienia między fińskim szkoleniowcem oraz zawodnikami. Powróciła radość z gry i zaowocowała dziewięcioma zwycięstwami z rzędu. Tirkkonen w obszernej rozmowie dla strony klubowej wyjawił, że jego metody treningowe różnią się od wschodnioeuropejskich. 70 minut intensywnych zajęć więcej daje niż trzy godziny w jednostajnym tempie. Fin chwali organizację klubu, nie szczędzi też komplementów drużynie za grę obronną. Zespół pracuje nad poprawą skuteczności i, jak wyjawił Fin, nad uproszczeniem gry w ataku. Nie trzeba finezyjnych akcji, lecz goli! Seria zwycięstw dowodzi, że może nie jest efektownie, ale efektywnie - a to przecież jest najważniejsze.
Filip Komorski, jeden z czołowych napastników ligi, przez dłuższy czas zmagał się z przewlekłą anginą, zarażając przy okazji swoje dzieci.
- Długo pauzowałem, ale ponad tydzień temu powróciłem do treningu i staram się nadrobić stracony czas - uśmiecha się kapitan GKS-u Tychy, dla którego nachodzi szczególny czas świąteczno-urodzinowo-noworoczny. - Na razie skupiamy się na tym, co przed nami: wyjazdy do Sosnowca oraz Nowego Targu. Należy do tych zawodników, którzy nie liczą udanych czy nieudanych serii, bo najważniejsze jest tu i teraz. Mecze z Zagłębiem, odkąd pamiętam, nie należały do łatwych. Rywale zawsze potrafili się mocno zmobilizować na spotkania z nami. Mają ciekawy skład, a ponadto są dobrze ułożeni pod względem taktycznym. W pierwszym meczu, już bez trenera Sidorenki, wygraliśmy 2:0 (Filip zdobył gola w 20 sek. meczu – przyp. red.), ale sporo musieliśmy się napracować. W rewanżu wygraliśmy 6:5, ale po dogrywce. Na pewno nie będzie łatwo i tym razem, ale chcemy wygrać w regulaminowym czasie.
Ale o tym samym myślą hokeiści Zagłębia, którzy mają niezwykle udaną trzecią rundę, zapisując po stronie zysków 12 pkt. Hokeistom z Sosnowca brakuje wygranej z zespołami czołowej czwórki. Teraz jest okazja, bo spotykają się z tyską ekipą.
- Na nowym Stadionie Zimowym, przy licznej widowni oraz głośnym dopingu, są groźni. Jestem przekonany, że cały czas będą szukali szans na bramki, więc musimy być niezwykle czujni. Mamy na tyle wyrównany i doświadczony zespół, że będziemy wracali w dobrych nastrojach - mówi na zakończenie Komorski.
Ligowcy nie mają chwili wytchnienia, a więc i czasu na świąteczne lepienie pierogów, bo dzisiaj i w piątek mecze. A potem regeneracja sił i... kolędowanie! (sow)
TAURON HOKEJ LIGA
Środa, 20 grudnia
NOWY TARG, 18.00: PZU Podhale – GKS Katowice 3:6, 4:5 D *
SANOK, 18.00: Marma Ciarko STS – Comarch Cracovia 4:5 D, 2:3
TORUŃ, 18.30: Energa – Re-Plast Unia Oświęcim 0:8, 4:3
SOSNOWIEC, 19.00: Zagłębie – GKS Tychy 0:2, 5:6 D
* - dotychczasowe wyniki
