Bez gardy, na sierpy
Czasami nie trzeba wygrać meczu w pierwszej połowie. Ważne, z jakim wynikiem kończysz zawody...
Pasy tylko przez 45 minut walczyły na równi z Żółto-czerwonymi. Fot. Oskar Bochenek/PressFocus
Miałem deja vu w pierwszej połowie. To było granie box to box, a kto zostanie trafiony, ten pada. Bez gardy, pojedynek na sierpy, ewentualnie jak rywal nie trafi, to masz szansę na kontrę. Zabrakło nam organizacji, dyscypliny, konsekwencji taktycznej. Ale czasami nie trzeba wygrać meczu w pierwszej połowie, tylko ważne jest jak i jacy zawodnicy kończą zawody, a w trakcie podkręcają tempo i mają wpływ na wynik – tak o znakomitym niedzielnym widowisku w Białymstoku mówił zadowolony Adrian Siemieniec.
Piąte, kolejne zwycięstwo
Szkoleniowiec Żółto-czerwonych ma podstawy do radości, bowiem Jagiellonia po falstarcie i porażce z Bruk-Betem u siebie odniosła piąte zwycięstwo z rzędu, licząc ligę i europejskie puchary, choć w niedzielnym meczu dwa razy prowadzenie obejmowała Cracovia. Ponadto przy wyniku 2:1 goście nie wykorzystali rzutu karnego, a mecz kończyli w dziesiątkę i trzy bramki stracili, grając już w osłabieniu. - Ten scenariusz pozwolił nam przejąć kontrolę nad spotkaniem, choć naturalnie też trzeba to umieć wykorzystać i my to zrobiliśmy. Podkręcaliśmy intensywność zmianami. Zawodnicy, którzy wchodzili, dawali bardzo dobry impuls zespołowi - dodał trener, zwracając uwagę, że Jaga wygrała wysoko kilka dni po trudnym, acz zwycięskim (1:0) wyjazdowym meczu w Lidze Konferencji z Silkeborgiem. W przypadku białostoczan kluczowe więc było, jak szybko wrócą do pełni sił. - Duży szacunek i gratulacje dla mojego zespołu, bo widać było w nim dużo wiary, poświęcenia, determinacji, zaangażowania, walki do końca - wskazywał Siemieniec.
„Szóstka” z zarządzania
33-letniego szkoleniowca musimy koniecznie pochwalić za rozsądne zarządzanie składem, meczem i za trafione w punkt zmiany. W porównaniu do meczu w Danii coach Dumy Podlasia dokonał dwóch zmian. Skrzydłowy Alejandro Pozo zajął miejsce wśród rezerwowych, a do składu wskoczył 17-letni Oskar Pietuszewski, zostając potem MVP meczu. W środku pola zabrakło Jesusa Imaza, a po raz pierwszy po podpisaniu kontraktu w stolicy Podlasia w wyjściowej jedenastce wybiegł Amerykanin AZ Jackson. - Liczę, że postawi kolejny krok na drodze swojego rozwoju w drużynie – stwierdził w przedmeczowym wywiadzie trener Siemieniec, ale debiutant nie dał powodów, podobnie jak i Japończyk Yuko Kobayashi, by go zostawić na boisku na drugą połowę. Pojawili się zatem Imaz z Duszanem Stojinoviciem i okazali się game changerami. Gra gospodarzy od początku drugiej połowy była zdecydowanie lepiej poukładana, a pojawiający się w jej trakcie kolejni zmiennicy trzymali poziom, dodawali jakość i strzelali bramki.
Wykartkowany Pululu
Brązowi medaliści pokazali w starciu z Cracovią ogromne możliwości ofensywne, a jedyne, do czego można się przyczepić, to błędy w obronie i łatwo stracone gole. Niemniej dyspozycja Jagi napawa bardzo optymistycznie przed czwartkowym rewanżem z Silkeborgiem. Nawet biorąc pod uwagę fakt, że nie zagra w nim gwiazda Afimico Pululu, który w Danii został wykartkowany.
Zbigniew Cieńciała
CZY WIESZ, ŻE...
◼ To była najwyższa wygrana Jagiellonii z Cracovią w ekstraklasie zarówno u siebie, jak i na wyjeździe.
◼ Jagiellonia notuje najdłuższą serię meczów bez remisu 0:0 w ekstraklasie – 55.
◼ Taras Romanczuk wyśrubował do 332 rekord liczby ekstraklasowych występów w Jagiellonii.
◼ Tomas Silva i Marcin Listkowski otrzymali w Białymstoku wolną rękę w poszukiwaniu nowych klubów - poinformował prezes Jagiellonii Ziemowit Deptuła, tłumacząc, że decyzja jest elementem trwającej od początku letniego okna transferowego przebudowy drużyny.
