Belgijski bombardier

Częstochowianie tylko momentami, zwykle na początku setów, potrafili dotrzymać kroku drużynie z Mediolanu.

Gospodarze na różne sposoby próbowali powstrzymać Ferre Reggersa. Fot. PAP / Waldemar Deska

PUCHAR CHALLENGE

Norwid do ćwierćfinału pucharu Challenge awansował bez problemu, nie miał jednak zbyt wymagających rywali. W walce o półfinał zaczęły się schody, bo rywalem była ekipa z Mediolanu, główny faworyt do wywalczenia głównego trofeum.

Goście do Częstochowy przyjechali jednak mocno osłabieni. W wyjściowym składzie zabrakło obu podstawowych przyjmujących - Seppe Rotty’ego oraz Tatsunoriego Otsuki. Ten pierwszy dochodzi do siebie po urazie barku i jego występ był wykluczony, Otsuka natomiast pojawił się na częstochowskim parkiecie, ale wchodził tylko na krótkie zmiany. Był to jego pierwszy występ od grudnia.

Miejscowi nie potrafili jednak wykorzystać ich braku. Starali się zagrywać mocno, ale większość serwisów kierowali w libero Damiano Catanię. Ten grał bardzo dobrze, przyjmował pewnie i dokładnie. Zastępujący Rotty’ego Francesco Recine też nie zawiódł. Miał 47-procent dokładności przyjęcia. To wynik przyzwoity. Zresztą, nawet przy niedokładnym dograniu piłki Fernando, Gil Kreling sobie radził. To bardzo doświadczony,  świetny gracz. Z łatwością gubił blok Norwida. Zawsze też mógł liczyć na Ferre Reggersa. Belg uznawany jest za jednego z najlepszych atakujących świata, wielu widzi go nawet w pierwszej trójce. Pokazał wielką klasę. Gospodarze stosowali różne sposoby, by go zatrzymać, otwierali mu prostą, innym razem pozwalali mu atakować po skosie, ustawiali się w drugiej linii pod jego atak, wszystko na nic. Reggers nic sobie nie robił z ich poczynań. Zbijał potężnie, najczęściej ponad blokiem rywali. Gdy trzeba było, wykorzystywał też ręce blokujących, wybijając piłkę na out. Skończył 22 z 31 ataków, co dało mu imponującą 71-procentową skuteczność. Pokazał też siłę w bloku, wywalczając tym elementem trzy punkty.

Norwid z kolei liczył na Patrika Indrę. Czeski bombardier mecz zaczął świetnie. Dotrzymywał kroku Reggersowi. Czym jednak dłużej trwało spotkanie, tym spisywał się coraz słabiej. W trzeciej partii zgasł już zupełnie. A i tak był najskuteczniejszy w swoim zespole.

Częstochowianie, gdy sety zbliżały się do końca, nie mieli argumentów, by przechylić szalę na swoją korzyść. W trzeciej odsłonie wydawało się, że zdołają jednak przedłużyć mecz. Prowadzili już 10:6. Nie utrzymali dobrego poziomu. W końcówce znów górę wzięły większe doświadczenie i umiejętności graczy z Mediolanu.

Rewanż za tydzień w Mediolanie. Włochom do awansu wystarczy wygrać dwa sety.

(mic)

◼ Norwid Częstochowa – Allianz Mediolan 0:3 (23:25, 20:25, 21:25)

NORWID: De Cecco (2), Lipiński (7), Popiela (4), Indra (15), Ebadipour (14), Adamczyk (6), Ostój (libero) oraz Kowalski, Jeanlys, Kiedos, Sługocki (libero). Trener Ljubomir TRAVICA.
ALLIANZ:
Gil Kreling (3), Recine (10), Di Martino (7), Reggers (25), Ichino (3), Caneschi (7), Catania (libero) oraz Lindquist, Otsuka. Trener Roberto PIAZZA.

Sędziowali: Rolands Pisevs (Łotwa) i HelenaPersson (Szwecja). Widzów 953.

Przebieg meczu
I: 8:10, 13:15, 17;20, 23:25.
II: 10:9, 14:15, 17;20, 20:25.
III: 10:6, 14:15, 18;20, 21:25.
Bohater Ferre REGGERS.

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się