Będzie radość skakania

Na Wielkiej Krokwi piątkowymi kwalifikacjami rozpocznie się kolejny weekend Pucharu Świata.

Wielka Krokiew jest gotowa na weekendowe zawody. Fot. Grzegorz Momot / PAP

SKOKI NARCIARSKIE

Polscy skoczkowie, mimo niezadowalających dotychczas osiągnięć w tym sezonie, są w dobrych i bojowych nastrojach przed zawodami Pucharu Świata w stolicy Tatr. – Zakopane to jak zawsze radość skakania i lepsze wyniki – przyznają zgodnie.

Trener Thomas Thurnbichler zdecydował, że na Wielkiej Krokwi wystartują Paweł Wąsek (13. w klasyfikacji generalnej PŚ), Aleksander Zniszczoł (20.), Jakub Wolny (30.), Dawid Kubacki (34.) i Kamil Stoch (34.). Paweł Wąsek podkreślił, że dla niego pucharowe zawody w Zakopanem to zawsze duża porcja emocji i – oprócz sportowych zmagań – dobra zabawa. – W tym roku szczególnie, bo od dłuższego czasu skacze mi się dobrze i czuję z tego powodu ogromną radość, a to zawsze pomaga. Poza tym bardzo lubię tę skocznię, a przy takiej publiczności to chyba wszyscy osiągamy tu lepsze wyniki.

Kamil Stoch z nadzieją patrzy na kolejną część sezonu, chociaż od samego początku miał „pod górkę”. – Najpierw rosnącą formę zatrzymała kontuzja, potem szło jak po grudzie, ale próby wykonane w ostatnim czasie przywróciły mi radość skakania. Te 127,5 oraz 131 metrów w mistrzostwach Polski, i to przy naprawdę trudnych warunkach, pozwoliły mi myśleć, że będzie już tylko lepiej. Wrócił głód rywalizacji i sukcesu, a przecież znów powalczymy na naszej skoczni i w niesamowitej atmosferze.

Dobrej myśli jest również Dawid Kubacki. – Widać progres, chociażby z energią na progu. Mam wysokość, zaczyna mnie to nakręcać, więc to też uspokaja i pozwala pozytywnie myśleć o tych zawodach – podkreślił zawodnik zakopiańskiego TS-u Wisła. Zastrzegł jednak, że wciąż bardzo dużo zależy od warunków panujących na skoczni. – Jak się jest „w gazie”, to te trochę gorsze tak bardzo nie przeszkadzają, ale na tym etapie mają jednak dla mnie znaczenie – przyznał.

Według prognoz podczas zakopiańskich zawodów warunki śniegowe mają być dobre. Wiejący głównie z kierunków południowych wiatr również nie powinien zakłócić przebiegu konkursów, trzeba jednak pamiętać, że ułożenie Wielkiej Krokwi powoduje, że będą to podmuchy w plecy skoczków.

Wszyscy Biało-czerwoni zgodnie podkreślili, że bez względu na pogodę czy nawet dyspozycję bardzo czekają na zakopiańskie zawody. – Chociażby dlatego, że atmosfera panująca na trybunach i wokół skoczni jest tu niepowtarzalna. To tak, jakby dostać skrzydeł czy dodatkowy powiew pod narty. Mamy wrażenie, że tu właśnie, nawet przy gorszej dyspozycji, oddajemy o ten metr czy dwa dłuższe skoki – podsumował Kubacki.

Jak informuje dyrektor PŚ w Zakopanem, Wojciech Gumny, około 70 procent biletów zostało już sprzedanych. Na trybunach Wielkiej Krokwi będzie mogło zasiąść w sumie 17 tysięcy kibiców, ale organizatorzy nie spodziewają się kompletu. Być może wpływ mają na to wysokie ceny biletów. Najtańsze na kwalifikacje kosztują 107 złotych. Na weekendowe konkursy zaczynają się od kwoty 213,50 złotych, a kończą na... 799,50 złotych w lożach VIP. Co ciekawe, tych najdroższych już nie ma.

PROGRAM ZAWODÓW

piątek, 15.30  – oficjalny trening, 18.00 – kwalifikacje
sobota, 15.00 – seria próbna, 16.15 – konkurs drużynowy
niedziela, 15 – seria próbna, 16.00 – konkurs indywidualny


Kobayashi nie przyjechał

Wielkim nieobecnym konkursów w Zakopanem będzie dwukrotny zdobywca Kryształowej Kuli, złoty i srebrny medalista olimpijski z Pekinu (2022), Ryou Kobayashi. Jesienią zmagał się z chorobą i stąd być może jego słabsze wyniki w tym sezonie. Japończyk, który trzykrotnie wygrał Turniej Czterech Skoczni, w tym roku zajął w tej imprezie dopiero 15. miejsce. W klasyfikacji generalnej Pucharu Świata jest 18., a jego najlepszym wynikiem była 12. pozycja w Engelbergu.

Japońska federacja skoków narciarskich poinformowała, że po 73. TCS Kobayashi wrócił do ojczyzny. „Ryoyu opuści zawody Pucharu Świata w Zakopanem. Jak powiedział, chce się skupić na poprawie formy, dlatego uda się do Sapporo na treningi. Planuje wrócić pod koniec stycznia” - napisano w komunikacie.

(awa)