Bayernowi nie zagrozi
Rozmowa z Adamem Matyskiem, byłym reprezentantem Polski, bramkarzem klubów 1. i 2. Bundesligi, dziś ekspertem Eleven Sports od ligi niemieckiej
Graczom Atalanty trudno będzie „ugryźć” monachijskiego kolosa... Fot. PAP/EPA
Waldemar Matysik niedawno powiedział na łamach „Sportu”, że tak silnego Bayernu nie widział już dawno. I że monachijczyków stać na finał Ligi Mistrzów. Zgodzi się pan z tym?
- Sensacja by to nie była, zgodzę się z Waldkiem. Choć kiedy Vincent Kompany przejmował stery, wątpliwości było wiele, czy sobie poradzi. Sam je miałem... A okazuje się, że daje radę. Ustabilizował funkcjonowanie drużyny, nie ma żadnych afer, żadnych niedomówień - nawet jak ktoś nie gra, siedzi na ławce... Wymienność funkcji zawodników na boisku, rotowanie składem – to wszystko zdaje egzamin. A dobry klimat daje dobre wyniki – i odwrotnie. Ale... aż tak bardzo nie byłbym pewien, czy faktycznie zobaczymy Bayern w finale.
Nie grał w weekendowej kolejce Harry Kane, który generalnie dostał „drugie życie” w Monachium. Myśli pan, że zdoła jeszcze „połknąć” rekord Roberta Lewandowskiego?
- Nie patrzę na niego w kontekście rekordów czy statystyk. Patrzę w kontekście jego przydatności dla drużyny, w którą wpasował się idealnie, choć... nie mam wcale pewności, że to był jego wymarzony kierunek, kiedy zamieniał Londyn na Monachium. Strzela masę bramek, niezależnie od rodzaju rozgrywek. Ale nawet gdy go nie ma – co pokazał ostatni mecz z Borussią Moenchengladbach – Bayern radzi sobie doskonale.
Kane ma być gotów na wtorkowy mecz z Atalantą. Inny gwiazdor, Manuel Neuer, na pewno przeciwko Włochom nie zagra. Ale ten brak – zdaje się – monachijczycy też są w stanie skutecznie wypełnić?
- Cóż... Czas Neuera, jego mistrzowskiej klasy, po prostu mija. Zaczyna się odzywać jego ciało, co jest związane – mówiąc wprost – z wiekiem. On nigdy nie miał problemów mięśniowych, ale teraz rozegranie pięćdziesięciu meczów w sezonie zaczyna być wyzwaniem. Natomiast wydaje mi się, że jego następca daje radę. Jonas Urbig przede wszystkim wytrzymuje presję zwycięstwa, jaka zawsze ciąży i ciążyć będzie na Bayernie. Jeżeli z nim w bramce Monachijczycy zdołają dojść do finału, będzie mieć naprawdę mocny argument, by o to miano następcy Neuera postarać się na lata.
Na razie musi – wraz z kolegami – zatrzymać Włochów. A ci w poprzedniej rundzie w szalonych okolicznościach wyrzucili za burtę Borussię Dortmund. Mogą ponownie zostać „Niemcożercami”?
- Atalanta to bardzo ciekawa drużyna, która już od kilku sezonów prezentuje się kapitalnie, zwłaszcza na arenie międzynarodowej . Pokonanie ekipy Nico Kovaca pokazuje, że są niebezpieczni. Ale – choć mecz meczowi nierówny, a piłka nożna niejedną sensację widziała – nie jest to rywal, który mógłby poważnie zagrozić Bayernowi. Natomiast Nicoli Zalewskiemu oczywiście życzę jak najlepszego występu.
Schody mogą się dla Bayernu zacząć w ćwierćfinale, gdzie czekać będzie lepszy z pary: Real - Manchester City...
- To normalne, że po drodze trafiają na siebie zespoły, które śmiało mogłyby zmierzyć się w wielkim finale. Chcesz wygrać trofeum, parę takich wysokich schodów musisz pokonać!
Rozmawiał Dariusz Leśnikowski
Liga Mistrzów – ćwierćfinał◼ Atalanta – Bayern
dziś, 21.00 – Canal+ 360
Adam Matysek. Fot. Tomasz Folta / Press Focus
