Bayern będzie kombinował+RONALDO NAJLEPSZY

Bayern chętnie widziałby u siebie obrońcę Barcelony Ronalda Araujo (z tyłu), ale będzie o to bardzo trudno. Fot. Philippe Ruiz/Xinhua/PressFocus


Bayern będzie kombinował

 W Monachium zapowiada się ciekawa zima. Mistrzowie kraju muszą załatać dziury w składzie.


NIEMCY

 Latem nie udało się zrealizować Bayernowi wszystkich założeń transferowych. Przede wszystkim chodziło o brak zakupu defensywnego pomocnika, o którego wnioskuje trener Thomas Tuchel od samego początku pobytu w klubie (czyli od marca).

 

Wyjeżdżają na mistrzostwa

Bardzo blisko zespołu był Joao Palhinha z Fulham, ale Bawarczykom na ostatniej prostej zabrakło czasu na zrealizowanie transakcji. Temat co prawda całkowicie „nie umarł”, ale teraz Bayern nie jest tak chętny na ściągnięcie Portugalczyka. Wpływ na to może mieć także fakt, że we wrześniu 28-latek przedłużył kontrakt ze swoim aktualnym pracodawcą, który tym samym umocnił swoją pozycję negocjacyjną. Tuchel chce defensywnego pomocnika, natomiast działacze rozglądają się za stoperem. Już w trakcie jesieni było blisko tego, aby monachijczycy zakontraktowali doskonale im znanego, obecnie bezrobotnego Jerome'a Boatenga. Wszystko ostatecznie spaliło na panewce, a Bayernowi zdarzyło się, że w czteroosobowej linii defensywnej nie wystawiał... żadnego środkowego obrońcy. Problemy zdrowotne nie oszczędzały stoperów. Zresztą nawet kiedy ci byli zdrowi, Tuchel czasami ściągał ich zawczasu z boiska, by nieco odetchnęli, przesuwając do tyłu nominalnego pomocnika Leona Goretzkę. Problemem Bayernu jest także to, że nawet jeśli wypadnie choćby dwóch graczy, to robi się problem, bo pozostali są „przyspawani” do jednej pozycji. Jeszcze niedawno w zespole byli np. Lucas Hernandez czy Benjamin Pavard, mogący występować w kilku miejscach. Dziś trener takiego komfortu nie ma. W styczniu sytuacja będzie dodatkowo utrudniona, bo Tuchel nie będzie miał do dyspozycji środkowego obrońcy Min-jae Kima oraz prawego Noussaira Mazraouiego. Ten pierwszy razem z Koreą Południową będzie występował w Pucharze Azji, ten drugi z Marokiem w Pucharze Narodów Afryki. Oba turnieje startują w drugi weekend miesiąca, czyli dokładnie wtedy, kiedy wraca Bundesliga. Zarówno Korea, jak i Maroko należą do grona faworytów mistrzostw, więc można się spodziewać, że Kim i Mazraoui prędko do Bawarii nie wrócą. Szkoleniowiec będzie miał do dyspozycji tylko dwóch stoperów (Upamecano, de Ligt) i dwóch lewych obrońców (Davies, Guerreiro), nie licząc ewentualnej młodzieży. Do tego na prawej stronie grywa nominalny środkowy pomocnik Konrad Laimer, który jednak nie zapewnia tam odpowiedniej jakości i popełnia sporo błędów. Z tego powodu zimą Bayern będzie próbował pozyskać także kogoś na tę pozycję.

 

Niełatwe zadanie

- Postaramy się wzmocnić zespół, ale to nie będzie łatwe i nie wiem, czy nam się to uda. Zimowe okienko jest bardziej skomplikowane niż letnie. W środku sezonu trudno jest pozyskać graczy, co do których będziemy przekonani w stu procentach - mówił ostatnio Thomas Tuchel.

W całej historii Bayern tylko czterokrotnie wydawał zimą ponad 10 mln euro - na Luiza Gustavo (2011, 17 mln), Alphonso Daviesa (2019, 14 mln), Sandro Wagnera (2018, 13 mln) i Breno (2008, 12 mln). Teraz wszyscy wiedzą, że Bawarczycy chcą ruszyć na zakupy, więc ceny pójdą w górę. Palhinha to trudny temat. Stoper Ronald Araujo z Barcelony to marzenie działaczy, ale - jeśli w ogóle - możliwe do spełnienia nie prędzej niż latem. Podobnie mają się sprawy z Jonathanem Tahem z Leverkusen. W kwestii prawej obrony na razie żadne sensowne nazwiska się w niemieckich mediach nie pojawiły.

Piotr Tubacki