Bardzo cenne punkty

Wyjazdowa wygrana Polek ze Słowacją na początek kwalifikacji EuroBasketu.

Od zwycięstwa w Bratysławie kwalifikacje do EuroBasketu 2027 rozpoczęła reprezentacja Polski. Fot. PZKosz/Tomasz Sokołowski, 400mm

KWALIFIKACJE EUROBASKETU

Po raz pierwszy od lutego (ostatni mecz przegranych kwalifikacji EuroBasketu) reprezentacja Polski wróciła na parkiet. Nasz zespół zainaugurował serię spotkań, które mają doprowadzić do finałowego turnieju mistrzostw Europy 2027. Na początek Polki zagrały z nieco wyżej notowanymi Słowaczkami.

Przed pierwszym gwizdkiem w GOPASS Arena w Bratysławie odbyło się uroczyste pożegnanie kończącej reprezentacyjną karierę Barbory Wrzesiński. Zawodniczka VBW Gdynia zdecydowała, że zamyka rozdział w kadrze; przedstawiciele słowackiej federacji wręczyli jej kwiaty i okolicznościowe tablo z koszulką z numerem 41. W reprezentacji zastąpiła ją naturalizowana Amerykanka Kyra Lambert, która od kilku tygodni posiada paszport Słowacji.

Trener Karol Kowalewski lojalnie uprzedził kibiców: - Ciężko się spodziewać pięknej koszykówki, ponieważ obie reprezentacje nie miały okazji do wielu treningów w pełnych składach. Tak naprawdę można je policzyć na palcach jednej dłoni. Zazwyczaj piękna koszykówka wynika z dłuższego procesu. Spodziewam się raczej meczu brudnego, błotnego - zapowiedział szkoleniowiec na stronie naszej federacji.

Nie było aż tak źle jak prognozował Kowalewski. Od początku ton grze nadawały Polki, które trzema kolejnymi trójkami (raz Stephanie Mavunga, dwa razy Anna Makurat) ustawiły sobie pierwszą kwartę. Nasz zespół prowadził 9:2, potem 16:8. Kiedy na początku drugiej ćwiartki Amalia Rembiszewska trafiła zza łuku, a Polki miały 10 oczek przewagi (1:23) zdenerwowany trener gospodyń Martin Pospisil nie czekał i poprosił przerwę na żądanie. Niewiele to miejscowym pomogło. Słowaczki wyraźnie ustępowały Biało-czerwonym, które przewyższały rywalki siłą, warunkami fizycznymi, a przede wszystkim skutecznością. Do przerwy nasz zespół wyrobił sobie 15-punktową zaliczkę (20:35). Słowaczki miały do przerwy ledwie 25-procentową skuteczność rzutów z gry (8/31), a z dystansu było jeszcze gorzej (2/13 za trzy).

W czwartej kwarcie to Polki zaczęły się gubić i zrobiło się nerwowo - gospodynie ruszyły do odrabiania strat i zmniejszyły przewagę do 4 punktów (55:59). Uratowała nas Mavunga, której nie zabrakło zimnej krwi przy trójce 27 sekund przed końcem. Amerykanka była najlepszą zawodniczką meczu (15 punktów, 10 zbiórek), bardzo dobrze zagrała też Liliana Banaszak (15 punktów, 3 trójki). Już w sobotę kolejne spotkanie - w Sosnowcu Biało-czerwone zagrają z Rumunią, która w środę wygrała w Limassol z Cyprem.

◼  Słowacja - Polska 55:62 (13:18, 7:17, 11:12, 24:15)

SŁOWACJA: Jakubcova 11 (3x3), Palenikova 21 (2x3), Lambert 4, Moravcikova, Mistinova 8 (2x3) - Remenarova 4, Mikulasikova, Tarkovicova, Dudasova 7 (1x3), Martiskova. Trener Martin POSPISIL.

POLSKA: Niemojewska 3 (1x3), Makurat 8 (2x3), Gertchen, Mavunga 15 (2x3), Telenga 6 - Borkowska 5, Wojtala 3 (1x3), Mielnicka 2, Banaszak 15 (3x3), Rembiszewska 5. Trener Karol KOWALEWSKI.

W innym meczu grupy C: Cypr - Rumunia 62:75

1. Rumunia

1

2

75:62

2. Polska

1

2

62:55

3. Słowacja

1

1

55:62

4. Cypr

1

1

62:75

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się