Bądź egoistą!

Już 111 goli w ekstraklasie ma Jesus Imaz. Nik Prelec – dopiero trzy. Ale dużo się o nim mówi.

Piłkarz... drużynowy – mówi szkoleniowiec Jagi o Niku Prelcu. Fot. Weronika Morciszek/PressFocus

JAGIELLONIA BIAŁYSTOK

Transfer Słoweńca – jak w przypadku kilku wcześniejszych „odkryć” Białostoczan – był niespodzianką. I... niewiadomą. Wyjąwszy sezon w WSG Tirol (8 goli, 5 asyst w austriackiej Bundeslidze), jego seniorskie CV nie było pełne spektakularnych liczb. W Jadze – na razie – jest inaczej: średnio w każdym z czterech dotychczasowych meczów w lidze brał udział w akcji bramkowej! Ma na koncie trzy gole i asystę, przy czym najbardziej „punktodajny” był dla niego niedzielny mecz w Częstochowie (1+1). Tam zaimponował zimną krwią przy dobitce na 1:2, zadziwił też asystą przy golu na 2:4. Powinien sam kończyć kontrę, a jeszcze wystawiał piłkę Ousmane'owi Sow! - Szczerze mówiąc, myślałem, że ktoś z obrońców jest za mną, dlatego podawałem w pierwszym kontakcie. Nie wiedziałem, że jestem sam. Ale jestem szczęśliwy, że dzięki temu Ousmane strzelił swojego pierwszego gola w tym sezonie – mówił Nik Prelec po końcowym gwizdku.

- Ściągając go, wiedzieliśmy, jaki ma profil. Zresztą on sam, co wynika z moich z nim rozmów, ma przeświadczenie, że powinien być bardziej egoistyczny – zdradzał po spotkaniu w Częstochowie Adrian Siemieniec, pytany o Słoweńca. Nie robił jednak problemu z jego „koleżeństwa”. - To prawdziwy team player, doceniam jego drużynowość - dodawał. - A dobro wraca do niego, pojawiają mu się liczby przy nazwisku!

Bałkański napastnik kibiców Dumy Podlasia „kupił” już też może najważniejszym trafieniem tej jesieni, czyli golem w Glasgow, dającym Jadze awans do fazy play off Ligi Europy. Coraz częściej – jak przy opisywanej bramce pod Jasną Górą – gra na pamięć z partnerami. - Automatyzmy wypracowujemy na treningach, bardzo przydają się na meczach – podkreśla Prelec.

W Częstochowie już w przerwie występ zakończył Jesus Imaz. Anders Klynge cały mecz przesiedział na ławie, w ogóle nie było w kadrze Jeremy'ego Agbonifo. Niewykluczone jednak, że cała trójka będzie przy Bułgarskiej do dyspozycji Siemieńca.

(DaL)

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 9,90 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się