Awans? Nic nadzwyczajnego

Rozmowa z Rafałem Boguskim, trzykrotnym mistrzem Polski z Wisłą, trenerem Świtu Krzeszowice.

Rafał Boguski zakładał koszulkę z białą gwiazdą aż 376 razy. Fot. Krzysztof Porębski Press Focus

Chętnie spogląda pan na to, co dzieje się z Białą Gwiazdą, a jesienią działo się bardzo dobrze.

- Zazwyczaj oglądam spotkania w telewizji, często nawet nie na żywo. Prowadzę drużynę w 5. lidze i wielokrotnie zdarzało się, że graliśmy o godz. 16.00, a mecz Wisły był półtorej godziny później, więc trudno było to zgrać. W rundzie jesiennej byłem na jednym spotkaniu, natomiast z zainteresowaniem śledzę, jak drużyna gra, jak świetnie poukładał ją Mariusz Jop. Kiedy spotykamy się z kolegami w rozgrywkach oldbojów, dyskutujemy o rozwoju zespołu, wkomponowaniu zawodników, jak młodzież sobie radzi. Mariusz wykonuje świetną robotę, ten sezon może być dla niego dużym krokiem do przodu w trenerskiej karierze.

Przed startem krakowianie mogli tylko marzyć, że ich sytuacja na koniec roku będzie tak komfortowa.

- Zdecydowanie. Dobra liczba punktów, niewiele wpadek. Po meczu z Miedzią ktoś mógł pomyśleć o małym kryzysie, ale szybko zostało to obalone. Przełom listopada i grudnia też był trochę słabszy, ale poza tym grali bardzo stabilnie. Nie zawsze były to efektowne wygrane – jak w pierwszych kolejkach – ale stosunek bramek nie jest tak istotny. Punkty regularnie trafiały na konto Wisły, zarówno u siebie, jak i na wyjazdach. Bardzo dobrze funkcjonowała defensywa. Często wystarczała jedna czy dwie zdobyte bramki, by wygrać mecz. Pod koniec rundy było więcej remisów, ale rywale też nie punktowali seryjnie, więc przewaga jest wyraźna. Jeżeli Wisła zacznie z przytupem rundę wiosenną, to powinna spokojnie awansować.

Dyrektor Vullnet Basha i skauci trafili z większością transferów. Niektóre ruchy były bardzo ważne, by zastąpić kontuzjowanych obrońców.

- Grujczić, Gigier i Lelieveld przyszli w odpowiedzi na urazy Jarocha, Mikulca i Urygi. Gdy się zaadaptowali, dali drużynie jakość. Nie pomijałbym Ertlthalera. Świetnie rozgrywa i porusza się po boisku.

Jednym z objawień był Maciej Kuziemka.

- Wykorzystał szansę i bardzo dobrze się rozwija. To jeszcze nie jest jego maksimum. Wisła na pewno będzie miała z niego duży pożytek. Szybki, z „odejściem” na kilku metrach, świetnie dryblujący, a do tego potrafi strzelać gole i dogrywać. Ma zadatki na kompletnego skrzydłowego.

Mamy zimę i w skokach narciarskich najwyższa nota to 20. Pan by dał któremuś wiślakowi?

- Jeszcze nie, za nimi dopiero połowa drogi. Jesień była jednak naprawdę bardzo dobra – zarówno pod względem jakości indywidualnych, jak i gry zespołowej. Wisła potrafiła zagrać długą piłkę na skrzydło, potrafiła oddać inicjatywę rywalowi i skontrować. Nie zawsze długo miała piłkę przy nodze i różnorodność była jej dużą siłą. Jeżeli zimą przyjdzie wysoki napastnik, to dojdą nowe opcje w ataku. Ktoś silny, grający tyłem do bramki, walczący w powietrzu, mógłby zmienić sposób atakowania i ułatwić grę przy dośrodkowaniach.

Czy wybierze się pan na fetę z okazji awansu? Jak trzeba będzie, Świt przełoży mecz?

- Będę się cieszył, jeśli awansują. Natomiast trzeba pamiętać, że dla Wisły gra w ekstraklasie powinna być obowiązkiem. Nie traktujemy awansu jako czegoś nadzwyczajnego.

Rozmawiał Michał Knura

Niewiele powodów do tak gwałtowych reakcji miał jesienią Mariusz Jop. Zazwyczaj jego podopieczni grali jak z nut. Fot. Mateusz Sobczak / Press Focus

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się