Atak, ale z głową
TRZY PYTANIA DO JOACHIMA MARKSA, 23-krotnego reprezentanta Polski, legendy m.in. Ruchu Chorzów.
Joachim Marx. Fot. Paweł Czado
1. Czy polscy napastnicy dadzą radę?
- Powinni. Oczywiście zdaję sobie sprawę z faktu, jaki Albania to niewygodny przeciwnik. Właściwie zawsze tak było... Grałem przeciw nim w Chorzowie w 1970 roku w eliminacjach mistrzostw Europy. Polska zwyciężyła wówczas 3:0, ale i wtedy potrafili się na Stadionie Śląskim postawić. Ich nigdy nie można lekceważyć. Mają groźnych piłkarzy
2. Spodziewa się pan hurraoptymistycznego ataku?
- Nie. Powinniśmy oczywiście atakować, ale nie wyobrażam sobie przeciw Albanii jakiegoś wyjątkowo ofensywnego ustawienia, choć gramy u siebie. Oczywiście wiadomo, że rola naszych napastników w tym meczu będzie kluczowa, ale jeszcze ważniejszy będzie, myślę, sposób gry, sposób przesuwanie się w drużyny, grania blokiem. Fundamentem będzie sposób gry w defensywie. Niemniej - sądzę, że ten kto pierwszy strzeli gola, będzie miał zdecydowanie łatwiej.
3. Wydaje się, że wiele może zależeć od Roberta Lewandowskiego. Zgodzi się pan z tą opinią?
- Bardzo mu zależy. Mając takiego napastnika jak on - trzeba go wykorzystywać i trudno wyobrazić sobie, żeby było inaczej. Wierzę, że on lub któryś z jego kolegów nas ucieszy.
Rozmawiał Paweł Czado
Joachim Marx
Ur. 1944. Reprezentant Polski w latach 1966-1975: 23 występy i 10 goli. Mistrz olimpijski w 1972 roku. Mistrz Polski z Ruchem Chorzów w 1974 i 1975. Od 1975 roku mieszka we Francji.
