Architekt z opaską
Słowa z trybun wstrząsnęły kapitanem Dumy Podlasia.
Kamil Grosicki (z prawej) kontra Taras Romanczuk – mecz Pogoni z Jagiellonią w wymiarze indywidualnym będzie rywalizacją dwóch pomnikowych postaci. Fot. Michał Kość / Press Focus
JAGIELLONIA BIAŁYSTOK
Jagiellończycy – podobnie jak dwa tygodnie temu, gdy ze Strasbourga przylecieli prosto na Górny Śląsk, na mecz z Górnikiem – z meczu wyjazdowego w Lidze Konferencji nie wracali do Białegostoku. Ze Skopje, gdzie grali ze Skendiją Tetowo (1:1), polecieli prosto do Szczecina. W niedzielę zmierzą się tam z Pogonią.
Dla Tarasa Romanczuka będzie to już mecz numer 342 w ekstraklasie, ale także 404. występ w koszulce Jagiellonii. Debiutował w jej barwach ponad 11 lat temu; od ośmiu – nosi na ramieniu kapitańską opaskę. Stażem w ekipie białostockiej przewyższa każdego z kolegów, a także zdecydowaną większość członków sztabu szkoleniowego i klubowych pracowników. Przewyższał go pod tym względem Rafał Grzyb; nic dziwnego, że kiedy w Jadze zdecydowano się pożegnać asystenta Adriana Siemieńca, to właśnie kapitan najdłużej swego serdecznego druha opłakiwał...
Z Macedonii Romanczuk – jak reszta jego kolegów – wracał mocno niezadowolony. - Rozczarowanie – w tym jednym słowie nastroje białostoczan zamykał w czwartkowy wieczór trener Adrian Siemieniec. - To jest rozczarowanie nie tyle wynikiem - bo to sport, czasem się w nim przegrywa - ale tym jak prezentowaliśmy się na boisku. Finalnie mamy punkt w meczu wyjazdowym, ale to nie jest to, na co nas stać – mówił trener Jagi, oddając atmosferę panującą w jego zespole.
Te nastroje są mocno zwarzone również wynikiem ostatniego ligowego spotkania, z Rakowem (1:2). Po tamtym meczu wspomnianego Romanczuka spotkała jednak niezwykła historia, którą poznaliśmy dzięki mediom społecznościowym. To filmik w nich zamieszczony utrwalił przemowę jednego z szefów kibiców Jagiellonii do zawodników zgromadzonych przed sektorem najzagorzalszych fanów. „Jesteś architektem wielkiej Jagiellonii. To ty ją budowałeś, to ty, kiedy było źle, zostałeś i cały czas dążyłeś do tego, by być w tym miejscu, być wysoko z Jagiellonią. Gdy pojawiło się mistrzostwo, nie uciekłeś za pieniędzmi. Zostałeś tutaj. A wiesz dlaczego? Bo masz ten klub i miasto w sercu. Jesteś wspaniałym człowiekiem! Ludzie ciebie tu kochają” - popłynęło z widowni. A sam Romanczuk mocno zaciskał zęby, żeby z jego oczu nie popłynęły łzy...
(DaL)
LICZBY TARASA
403 MECZE rozegrał dotąd dla Jagi we wszystkich rozgrywkach
38 GOLI w nich zdobył
26 ASYST zaliczył
