AMIR MURILLO
GWIAZDA
Fot. Icon Sport/SIPA USA/PressFocus
Kiedy Michael Amir Murillo Bermudez (ur. 11 lutego 1996) – bo tak brzmią jego pełne personalia – opowiada o swych piłkarskich początkach, z reguły przywołuje ten sam obrazek. Miał już prawie 17 lat, gdy ze swego macierzystego miasteczka Colon (wychowany przez matkę, miał jeszcze brata i cztery siostry), położonego nad Kanałem Panamskim, przyjechał na casting do La Chorrera, do klubu o mocno amerykańskiej nazwie „San Francisco FC”. „Rosły i szybki, ale zarazem spokojny i cichy dzieciak, i fan Ronaldinho” - mówił o nim po latach Pacifico Giron, szef klubowego skautingu. I natychmiast właśnie jemu – spośród 130 chętnych - zaproponował podpisanie kontraktu. Na oku miał Murilla także najlepszy kostarykański klub, Deportivo Saprissa, ale Giron nie wypuścił już chłopaka z własnych macek. - Byłem pewien, że trafi do reprezentacji – dodawał. Nie pomylił się: od wspomnianego castingu minęły mniej więcej trzy lata, a prawy obrońca już debiutował w narodowej kadrze, by ledwie w drugim meczu, miesiąc później, zdobyć swą pierwszą bramkę! Od tamtej pory – a minęło prawie dziewięć lat – rozegrał w reprezntacyjnej koszulce już 90 meczów, strzelając w nich dziewięć goli, i dokładając 12 asyst. Nic dziwnego, że wkrótce ruszył w wielki piłkarski świat, wpadając w oko przedstawicielom Red Bulla. Na razie tym z New Yorku, ale – dzięki samej marce – i w Europie zwrócono nań uwagę. Nie w Salzburgu i nie w Lipsku, za to w Anderlechcie Bruksela. Belgowie zapłacili zań ok. 680 tys. euro. Trzy lata później, gdy sięgało po niego Olympique Marsylia, wart był już cztery razy więcej. Przypomnijmy – mówimy o piłkarzu z kraju, w którym piłka pozostaje dyscypliną dużo mniej popularną od baseballu! - W rodzinie miałem kilku baseballistów, kuzyn grał nawet zawodowo dla St. Louis Cardinals. Ale mnie się ta dyscyplina nie podobała – wyznał Murillo.
On sam budował swą popularność nie tylko występami reprezentacyjnymi (w 2018 po raz pierwszy w historii pojechał z kolegami na finały MŚ; zagrał w meczach z Belgią i Anglią, a z gry przeciwko Tunezji wyeliminowały go kartki), ale też meczami w Ligue 1. Panamska telewizja każdy mecz marsylczyków transmituje na żywo, a sam piłkarz dorównuje sławą obecnym (i byłym) miejscowym gwiazdom sportu: bokserowi Roberto Duranowi, baseballistom Rodowi Carewowi i Mariano Riverze, a nawet mistrzowi olimpijskiemu w skoku w dal z 2008 z Pekinu, Irvingowi Saladino.
