Ależ sensacja!
Po ćwierćwiekowej nieobecności w europejskich pucharach gdańscy Korsarze odnieśli historyczne zwycięstwo na parkiecie jednego z faworytów do wygrania EHF European League.
Bramkarz Mateusz Zembrzycki był jednym z „ojców” zwycięstwa Wybrzeża. Fot. IMAGO/PressFocus
LIGA EUROPEJSKA
We wtorek kwadrans przed 19.00 za naszą zachodnią granicą miało miejsce najważniejsze wydarzenie XXI wieku dla piłkarzy ręcznych Wybrzeża. W tym momencie na parkiet Schwalbe Areny w Gummersbach wyszli Korsarze, by po 25 latach ponownie zagrać o punkty w europejskich pucharach.
A pierwszy mecz fazy grupowej EHF European League był dla nich niezwykle wymagającym sprawdzianem. Przyszło im się bowiem zmierzyć z zespołem, który z powodzeniem rywalizuje w niemieckiej Bundeslidze, jest faworytem nie tylko do wygrania grupy, ale i podbicia drugich co do rangi europejskich rozgrywek, a w jego składzie nie brakuje zawodników z doświadczeniem na najwyższym międzynarodowym poziomie. Wśród nich Alex Dujszebajew, przez lata związany z Industrią Kielce, czy dobrze znany polskim kibicom bramkarz Ignacio Biosca.
Pierwsza połowa była bardzo dobra w wykonaniu polskiego zespołu. Ku zaskoczeniu niemieckich kibiców gracze znad Bałtyku dwukrotnie obejmowali pięciobramkowe prowadzenie. Dopiero gdy zanosiło się na wielką sensację, miejscowi zabierali się do odrabiania strat, a dzięki dobrze rozegranej końcówce, trafieniom supersnajpera Nikoli Roganovicia, skutecznym interwencjom Biosci i niewymuszonym stratom gości, schodzili na przerwę uspokojeni dwubramkową przewagą.
W tym momencie pomyśleliśmy: „no, teraz Gdańszczanie popłyną...”. Tymczasem podopieczni trenera Patryka Rombla w drugiej połowie spisali się fantastycznie. Zasępiona, zafrasowana i zmartwiona mina Heinera Branda, legendarnego niemieckiego selekcjonera oraz ikony klubu z Nadrenii Północnej-Wesfalii, mówiła wszystko. Dyspozycja wszystkich (!) zawodników Wybrzeża stała na najwyższym poziomie. Znakomita skuteczność, konsekwencja w obronie i fenomenalne parady w kluczowych momentach Mateusza Zembrzyckiego sprawiły, że ogromna sensacja stała się faktem. Wielki ukłon dla 3. drużyny Lotto Superligi za emocje i znakomitą promocję polskiej klubowej piłki ręcznej.
A za tydzień w Ergo Arenie awizujemy kolejny wielki spektakl. Gdańszczanie podejmą bowiem doświadczony wieloletnimi występami w Lidze Mistrzów macedoński Eurofarm Pallister Bitola (w środę o 20.45 zagra u siebie z hiszpańską La Rioją), ale skoro się zdobyło Gummersbach, to nie wolno się zatrzymywać!
Zbigniew Cieńciała
◼ VfL Gummersbach - PGE Wybrzeże Gdańsk 34:38 (19:17)
VfL GUMMERSBACH: Biosca, Obling - Vidarsson 3, Kodrin 1, Vujović 2, Blohme 1, A. Dujszebajew 4, Haeseler, Einarsson 2, Schluroff 1, Hallbaeck 5, Roganović 9/2, Horzen 5, Smits, Sindrason 1, Zeman (CZK, 54 min - faul). Kary: 2 min. Trener Gudjon Valur SIGURDSON.
WYBRZEŻE: Zembrzycki, Poźniak - Michałowicz 7, Tomczak 4, Morkovsky 2, Thorvaldsson 2, Będzikowski 2, Czapliński 8/6, Gębala 6, Stępień 4, Siekierka, Czertowicz 1, Stanescu, Rodak, Zmavc 2, Pepliński. Kary: 8 min. Trener Patryk ROMBEL.
Sędziowali: Linus Hardegger i Simon Hardegger (Szwajcaria). Widzów 3011.
Przebieg meczu: 0:1 (1), 1:1 (1), 1:3 (3), 2:5 (9), 5:10 (14), 7:12 (16), 12:14 (23), 15:14 (28), 17:17 (30), 19:17 (30), 19:18 (31), 20:21 (35), 26:27 (44), 27:30 (48), 28:33 (50), 32:35 (55), 33:35 (58), 33:36 (58), 34:36 (59), 34:38 (60).
