Akcja ratunkowa
Po katastrofalnym starcie po ledwie pięciu kolejkach w składzie zespołu z Gliwic dochodzi do rewolucji.
Wesley Gordon w niedzielę ma wylądować w Polsce, a od poniedziałku zacznie treningi z GTK. To kolejny gracz, który ma ratować gliwicki zespół. Fot. Piotr Kieplin/PressFocus
Nie tak wyobrażali sobie początek tego sezonu w Gliwicach. Po pięciu kolejkach GTK jest na ostatnim miejscu w tabeli, ma na koncie jedną wygraną i cztery porażki oraz kompromitujący bilans koszy (minus 96). Wyjazdy do Włocławka oraz Sopotu skończyły się katastrofami.
Sporo mówią też statystyki. GTK to zdecydowanie najsłabszy zespół pod względem ofensywy (średnio 71 punktów na mecz), najsłabsza ekipa w klasyfikacji zbiórek oraz outsider w rzutach z gry (ostatnie miejsce) i rzutach z dystansu (przedostatnie miejsce). Latem źle skonstruowano skład, lekką ręką zwolniono wartościowych graczy (tu największe zaskoczenie budzi rozstanie z Łotyszem Martinsem Laksą), nie potrafiono zatrzymać skutecznego pod koszami Łukasza Frąckiewicza. Do tego doszła kontuzja przed samym EuroBasketem Chrisa Czerapowicza. W zamian pojawili się gracze, którzy mocno ustępują poprzednikom. - Jesteśmy bardzo słabi mentalnie, chyba pod tym względem najsłabsi w lidze. I każde niepowodzenie nas podłamuje. Nie jesteśmy w stanie realizować naszego planu gry. O ile w mecz ze Śląskiem zrobiliśmy krok do przodu, a z Dzikami nawet dwa, o tyle przeciw Treflowi wykonaliśmy dziesięć kroków do tyłu - mówi trener Boris Balibrea.
Gliwiczanie awaryjnie zakontraktowali Dominika Grudzińskiego. I niewątpliwie ma on udział w jedynej wygranej (88:82 z Dzikami); zdobył wtedy 10 punktów, miał 5 zbiórek. Ale zawodnik już zapowiedział, że od połowy stycznia ma inne plany i chce poświęcić się koszykówce 3x3. To nie koniec zmian. W niedzielę w Polsce wyląduje Wesley Gordon, który w poprzednich sezonach grał już w naszej lidze (w barwach zespołu ze Stargardu w sezonie 2023/24, a rok później był zawodnikiem Trefla Sopot). Zastąpi słabo pisującego się Kongijczyka Florenta Thambę, dla którego sobotni mecz w Wałbrzychu będzie ostatnim. Do zespołu dołączył też Michael Oguine, który ratował skórę gliwiczanom już wiosną w poprzednim sezonie. Trenerowi Balibrei konstruowanie meczowych składów utrudniają też kontuzje - Kuba Piśla pewnie niedługo wróci, ale Jaiden Delaire wypadł na trzy miesiące.
Co gorsza, przed GTK bardzo trudny wyjazd do Wałbrzycha, a stamtąd bardzo ciężko przywozi się punkty. Górnik przegrał dwa ostatnie mecze i będzie chciał się odkuć w meczu z outsiderem. - To faktycznie najgorszy moment dla nas, aby się z nimi zmierzyć, bo na pewno będą bardzo zmotywowani, żeby zrehabilitować się za ostatnie porażki. Grają u siebie, więc czeka nas trudny mecz, ale będziemy gotowi - przyznaje Balibrea.
To, co budzi niepokój, to transfery robione "na szybko", z niedobitków, które zostały na rynku. Tak się nie buduje perspektywicznych składów. Wszystko wskazuje na to, że kibiców czeka kolejny traumatyczny sezon i zaciskanie kciuków, by zespół utrzymał się w lidze. A przecież miało być zupełnie inaczej...
(p)
