Adekwatna lokata

Rozmowa z Maciejem Sadlokiem, byłym obrońcą Ruchu Chorzów

Maciej Sadlok cieszy się z obecności Nikodema Leśniaka-Paducha w Ruchu. Fot. Mateusz Porzucek/PressFocus

Ruch jest ósmy w 1. lidze, ma 30 punktów, tyle samo co cztery inne zespoły, w tym „barażowa” Wieczysta. Jak pan ocenia ten wynik?

– Uważam, że to miejsce adekwatne do tego, jak Ruch się prezentował. Myślę, że ta drużyna musi jeszcze trochę dojrzeć, a trener Waldemar Fornalik musi zimą dopracować pewne rzeczy, aby zespół się piął i był bardziej systematyczny.

Zna pan trenera Fornalika. Czego można się spodziewać po zimie pod jego wodzą?

– Trener przygotowywał drużyny raczej dobrze i na wiosnę wyglądały pozytywnie. Zobaczymy, jak będzie teraz, bo to, że było tak kiedyś, nie znaczy, że teraz musi być super. Mam jednak nadzieję, że chłopaki wyskoczą wyżej w tabeli. Trzeba jeszcze mocniej zgrać drużynę, bo było w niej trochę roszad.

Trener Dawid Szulczek został zwolniony po trzech meczach, zastąpił go Waldemar Fornalik, po raz trzeci obejmując Ruch. Był pan tym zaskoczony?

– Nie analizowałem tego, ale wiadomo że trener Fornalik jest związany z Ruchem. Było widać, że coś w drużynie nie gra. Na takie problemy dobry jest szkoleniowiec znający klub od podszewki, który wie, jak się w nim pracuje, zna specyfikę. Wydaje mi się, że to była odpowiednia osoba, żeby przejąć chorzowian.

W tabeli jest ciasno. Dziesiąta Miedź traci tylko cztery punkty do wicelidera z Bytomia. Myśli pan, że Ruch może zaatakować miejsca dające bezpośredni awans?

– Zdecydowanie tak! Złapiesz serię 4 wygranych i zaczynasz myśleć realnie o awansie – nawet nie o barażach. Nim się obejrzysz, dobijasz do drugiego miejsca – bo umówmy się, liderująca Wisła odskoczyła.

Z 30 punktów Ruch aż 22 zdobył u siebie - z czego bierze się taka dysproporcja?

– Myślę, że to nie jest przypadek, bo oczywiście lepiej gra się u siebie i częstym kłopotem drużyn jest to, że nie potrafią dobrze punktować na wyjazdach. W przypadku Ruchu również to widać. Bardzo dobrze się jednak stało, że chłopcy przełamali się w ostatnim meczu, wygrywając w Łęcznej. To były ważne punkty, nieważne, w jaki sposób zdobyte. Zakończyli rundę zwycięstwem i to na wyjeździe. To cieszy podwójnie.

Furorę w Ruchu robił 19-letni stoper Nikodem Leśniak-Paduch, który wskoczył do składu nie tylko dlatego, że jest młodzieżowcem, ale ze względu na swoją jakość. Jak pan ocenia młodego?

– Bardzo się cieszę, że jest taki zawodnik na tej pozycji. Nie jest ona łatwa dla młodych piłkarzy, bo pamiętam, gdy debiutowałem w ekstraklasie w wieku 18 lat. To było duże przeżycie. Nikodem fajnie wygląda pod względem motorycznym, jest bardzo szybki, ma świetny timing, jeśli chodzi o grę głową i znalezienie się w polu karnym. Gra bez kompleksów i o to chodzi. Im więcej się analizuje swoją grę, dużo zastanawia – to czasami daje to efekty odwrotne od zamierzonych. U niego widać naturalność. Wychodzi na boisko, robi swoje i niczym się nie przejmuje. Na pewno przyjdą trudniejsze, słabsze momenty, ale już jego w tym głowa, aby sobie z tym poradzić. Wtedy da nam to też odpowiedź, jak funkcjonuje, gdy jest trochę gorzej. Natomiast uważam, że na tę chwilę jest dobrze, jest ciekawym zawodnikiem i życzę mu, aby dalej się tak rozwijał.

Największy plus i minus Ruchu po jesieni?

– Plusem może być to, że Ruch czasami grał i wyglądał średnio, a potrafił zdobywać punkty. To nie jest łatwe, gdy gra się nie klei, a udaje się przepchnąć mecz. A minus? Może to, że nie było za dużo gry przebojowej, trochę szalonej. Wydaje mi się, że Niebiescynie tworzyli nie wiadomo ilu sytuacji strzeleckich na mecz, więc to jest do poprawy.

Rozmawiał Piotr Tubacki

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się