Ach, kobieta zmienną jest…
Magdalena Fręch przegrała pierwszego seta z Anną Blinkową do zera. W drugim zrewanżowała się Rosjance tym samym, a potem awansowała do 3. rundy.
Dla Magdaleny Fręch od 0:6 do 6:0 to nie pierwszyzna. Fot. PAP/Marcin Cholewiński
Tenis bywa przewrotny jak pogoda w Melbourne - podsumowała swój mecz 2. rundy 27-letnia tenisistka z Łodzi. Faktycznie, w tym roku w Melbourne na przemian świeci słońce i leje deszcz. W środę plan gier znów się zmieniał, podobnie jak w niedzielę i podobnie zmienne były Magdalena Fręch i Anna Blinkowa.
W pierwszym secie tenisistka Górnika Bytom nie radziła sobie z agresywnie grającą Rosjanką, która myliła się rzadko, a raz po raz posyłała zagranie wygrywające. W efekcie pierwszą partię Blinkowa wygrała w zaledwie 22 minuty 6:0.
Osiem gemów z rzędu
Od tego momentu mecz jednak zaczął wyglądać zupełnie inaczej. Fręch przywykła do mocno uderzającej rywalki, która w dodatku przestała być tak skuteczna. Polka wygrała osiem gemów z rzędu. Nie tylko wyrównała stan spotkania, zwyciężając w drugiej partii 6:0, ale także od razu przejęła kontrolę w trzeciej, wychodząc na prowadzenie 2:0. Potem straciła jeszcze tylko 2 gemy i po godzinie i 35 minutach cieszyła się z awansu do 3. rundy.
To było ich szóste spotkanie, ale pierwsze w zasadniczej części zmagań turnieju zaliczanego do WTA Tour. Z pięciu wcześniejszych, rozegranych w kwalifikacjach i challengerach, aż cztery wygrała Blinkowa. - To nie jest pierwszy mecz, który zaczynam od 0:6 albo od przegranego seta. Trzeba wygrać dwie partie, taki jest tenis, bywa przewrotny - zauważyła polska zawodniczka w rozmowie z Eurosportem.
Był błysk w tym meczu
27-letnia łodzianka, mimo że wyraźnie przegrała pierwszą odsłonę, nie uważała, że rozegrała złe spotkanie. - Myślę, że był błysk w tym meczu. Moja gra była niewygodna dla przeciwniczki. W pierwszym secie nie dawała mi dojść do słowa, wszystko bardzo szybko się działo. Padało, więc rozgrzewaliśmy się w hali, a ja potrzebuję trochę więcej czasu. Na początku chciałam atakować, nie czułam kątów, było to dla niej idealne granie, bo uderzała z mojej siły - analizowała pojedynek Fręch. - Od drugiego seta cofnęłam się trochę, grałam długie wymiany, ona zaczęła się spieszyć, podejmować inne decyzje. Tu mały aut, tu błąd i gra się odwróciła - dodała Polka.
Teraz bojowa nastolatka
Fręch potrzebuje już tylko jednego zwycięstwa, aby wyrównać ubiegłoroczne osiągnięcie w Melbourne. W piątek w 3. rundzie rywalką Magdaleny będzie po raz pierwszy Mirra Andriejewa. 17-letnia Rosjanka od zeszłego roku robi furorę, grała w 1/8 finału w Melbourne, dotarła do półfinału French Open i jest już 15. na świecie. Ale w środę była o włos od wyeliminowania przez Moyukę Uchijimę. Japonka (63. WTA) w 1. rundzie po super tie-breaku wyeliminowała Magdę Linette, z Andriejewą w trzecim secie prowadziła 5:3, a potem w super tie-breaku 8-6, ale nastolatka zdobyła kolejne 4 punkty i wygrała 10-8.
Nie powojowała wiele w Melbourne Jule Niemeier, która w 1. rundzie rozbiła Maję Chwalińską, oddając jej tylko jednego gema. Szybką „zemstę” na Niemce wykonała podopieczna polskiej trenerki Sandry Zaniewskiej, Ukrainka Marta Kostjuk, która pozwoliła rywalce wygrać 3 gemy.
W nocy polskiego czasu o 3. rundę walczyli Iga Świątek - ze Słowaczką Rebeccą Sramkovą i Hubert Hurkacz z Serbem Miomirem Kecmanoviciem.
(t)
430 ZWYCIĘSTWw Wielkim Szlemie zanotował Novak Djoković; 37-letni Serb pokonał w 2. rundzie Portugalczyka Jaime Farię i został samodzielnym rekordzistą, 429 wygranych meczów ma na koncie Szwajcar Roger Federer.
