A więc winny był Wim…
Postanowiłam, że pójdę inną drogą - oświadczyła Iga Świątek, która postanowiła zakończyć niespełna półtoraroczną współpracę z Wimem Fissette’em. Reszta członków jej sztabu zostaje.
Za chwilę współpraca z Igą Świątek będzie dla Wima Fissette'a stanie się mglistym wspomnieniem... Fot. SIPA/ PressFocus
„Czasami życie i sport przynoszą takie momenty... Miami nie było dla mnie łatwe. Czuję rozczarowanie, zawód, oczywiście poczucie niepokoju i odpowiedzialności za to, co się wydarzyło na korcie. Mam też sporo ważnych wniosków, z którymi idę dalej i myślę, że to bardzo ludzkie. Jednocześnie, po wielu miesiącach wspólnej pracy z trenerem Wimem Fissette’em podjęłam decyzję o tym, że pójdę inną drogą” - poinformowała w poniedziałek była liderka rankingu światowego tenisistek w portalu społecznościowym.
Pod okiem belgijskiego szkoleniowca pracowała od października 2024. Po wzlotach i upadkach w marcu nastąpiło jednak przesilenie: w czwartek w turnieju WTA 1000 w Miami odpadła już w premierowym meczu (w drugiej rundzie z Magdą Linette 6:1, 5:7, 3:6). Poprzednio tak kiepski start w jakiejkolwiek imprezie zdarzył jej się prawie pięć lat temu, w sierpniu 2021.
Najgorszy koszmar
Jeszcze dalej trzeba sięgnąć, bo do sezonu 2020 - a więc covidowego - w którym w pierwszych trzech miesiącach roku nie dotarła nawet do półfinału. Jej dorobek z czterech tegorocznych startów to trzy ćwierćfinały, drugi rok z rzędu nie wygrała też w tym okresie żadnego turnieju. W efekcie spadła też w światowym rankingu z drugiego na trzecie miejsce.
- Straciłam pewność siebie. Za dużo myślę, jestem zdezorientowana. Przestałam sobie radzić taktycznie, a gdy próbuję coś zmienić, mój tenis całkiem się załamuje - przyznała Raszynianka. Załamania dyspozycji w trakcie meczów określiła, jako „najgorszy koszmar”. - Muszę to przeżyć i znaleźć rozwiązanie - zaznaczyła.
W poniedziałek dowiedzieliśmy się, że winny tej zapaści - oczywiście „zapaści” jak na oczekiwania samej Igi, jej otoczenia oraz kibiców - jest Wim Fissette.
Pozytywny, spokojny, dyskretny
Belg był pierwszym zagranicznym trenerem Świątek, która wcześniej współpracowała z Piotrem Sierzputowskim i Tomaszem Wiktorowskim. Z tym drugim - aktualnie szkoleniowcem innej „jedynki” w historii rankingu, Japonki Naomi Osaki - osiągnęła największe sukcesy, m.in. cztery tytuły wielkoszlemowe oraz pierwsze miejsce na świecie.
W październiku 2024 rozstała się z Wiktorowskim i zapewniła, że chce się nadal rozwijać, a pomóc miał jej w tym doświadczony Fissette. Filozofia trenerska byłego coacha tabuna innych liderek rankingu (Belgijki Kim Clijsters, Simony Halep, Angelique Kerber, Wiktorii Azarenki czy Osaki) ma opierać się na pozytywnym nastawieniu, wspólnym z podopiecznymi podejściu do tenisa oraz zespołowości.
Wyważony emocjonalnie Belg był bardzo „dyskretnym” coachem na korcie, a doradzaniem i ekspresją nadrabiali fizjoterapeuta Maciej Ryszczuk, a zwłaszcza Daria Abramowicz - formalnie psycholog.
Spełnienie marzeń
Największy sukces, jaki Świątek osiągnęła z Fissettem, to zwycięstwo w ubiegłorocznej edycji wielkoszlemowego Wimbledonu, który wygrała po raz pierwszy. Był to jej szósty triumf w Wielkim Szlemie. „To był intensywny czas pełen wyzwań i wielu ważnych doświadczeń. Jestem wdzięczna za jego wsparcie, doświadczenie i wszystko, co razem osiągnęliśmy - w tym spełnienie jednego z moich największych sportowych marzeń” - napisała tenisistka.
Pod wodzą Belga była też najlepsza w imprezach w Cincinnati i Seulu. Na kolejne turniejowe zwycięstwo, czy chociażby półfinał, czeka od 21 września, kiedy triumfowała w zawodach WTA 500 w stolicy Korei Płd., gdzie jednak zabrakło wielu czołowych zawodniczek.
Przewrotne życie
Po ogłoszeniu przez Świątek zakończenia współpracy, Fissette podziękował jej za wspólne chwile oraz przekazał życzenia powodzenia i dalszych sukcesów. „Jestem pewien, że je osiągniesz” - napisał w portalu społecznościowym.
Belg zwrócił uwagę, że życie potrafi być przewrotne i nigdy nie wiadomo, kogo spotka się na swojej drodze. Przypomniał moment poznania Świątek podczas juniorskiego Wimbledonu, który Polka wygrała w 2018 roku. „Siedem lat później wygraliśmy razem. Piękna historia” - nawiązał do ubiegłorocznego triumfu Świątek na londyńskiej trawie.
Jak zaznaczył, oboje z tenisistką pragnęli czegoś więcej i do czegoś więcej dążyli. „Igo, życzę ci powodzenia i sukcesów w przyszłości. Jestem pewien, że je osiągniesz” - podkreślił Fissette.
To maraton, nie sprint
Trzecia w światowym rankingu Polka poinformowała, że reszta jej sztabu pozostaje bez zmian. Nie poinformowała jeszcze, kto będzie jej nowym szkoleniowcem.
„Wiem, że pojawia się wiele pytań, ale dam Wam znać o tym, co dalej w odpowiednim czasie. Daję sobie chwilę na zadbanie o siebie, ułożenie tego doświadczenia i przygotowanie się do nowego rozdziału. Po prostu, krok po kroku, bo jak często mówię - to maraton, a nie sprint. Dziękuję za wsparcie. Do zobaczenia wkrótce” - napisała Świątek.
Do Gliwic nie przyjedzie?
Ma teraz trochę czasu, bowiem po zakończeniu turnieju w Miami tenisistki zmieniają nawierzchnię na ziemną, czyli ulubioną Raszynianki. Najbliższe rozgrywki, w których mogłaby wystąpić, to mecz z Ukrainą o awans do finałów Billie Jean King Cup - 10-11 kwietnia w Gliwicach. Ale kapitan reprezentacji Dawid Celt pominął Świątek w pierwszych powołaniach, zostawiając jednak dla niej wolne miejsce.
Formalnie ostatnim dniem, w którym można zgłosić do drużyny ostatnią tenisistkę, jest środa 8 kwietnia, ale prezes Polskiego Związku Tenisowego Dariusz Łukaszewski przekazał „Sportowi”, że spodziewa się decyzji Świątek jeszcze w tym tygodniu. Po niepowodzeniu w Miami i poniedziałkowych decyzjach szanse, by trzecia w światowym rankingu tenisistka zagrała na Śląsku oceniać trzeba jednak bardzo skromnie…
Następnie Świątek zgłoszona jest do turnieju Porsche Open (WTA 500) w Stuttgarcie (13-19 kwietnia), gdzie triumfowała dwukrotnie - w edycjach 2022 i 2023.
(ToM)
„PREZENT” POURODZINOWY…
Wim Fissette w niedzielę 22 marca obchodził 46. urodziny. Dzień później świat poznał decyzję Igi Świątek o rozstaniu z Belgiem, choć raczej mało prawdopodobne, by szkoleniowiec dowiedział się o tym właśnie w tym dniu…
„Igo, życzę ci powodzenia i sukcesów w przyszłości. Jestem pewien, że je osiągniesz”.
Wim Fissette
