A po nocy przychodzi dzień...

Jak to dobrze, że po niecałych 48 godzinach od łomotu z faworytem przyjdzie Biało-czerwonym zmierzyć się z rywalem, który od zawsze im „leży”.

Jeśli to rywalki będą się dziś odbijały od Karoliny Kochaniak i jej koleżanek, powinno być dobrze. Fot. Łukasz Laskowski/PressFocus

MISTRZOSTWA ŚWIATA KOBIET

Gdy wybrzmiewała ostatnia syrena wtorkowego meczu z Francją, dochodziła 22.30. Na rozpamiętywanie tego, co się stało, nie było specjalnie czasu. Krótkie wywiady, prysznic, wyjazd do hotelu, szybka kolacja, niezbyt długi i pewnie niespokojny sen, a nazajutrz pobudka, śniadanie i 90-kilometrowa podróż autokarem z ’s-Hertogenbosch do Rotterdamu. Po co? Po... spełnienie kolejnych marzeń.

Kapitan widzi plusy

Cel minimum został zrealizowany. Nasze panie wyszły z grupy, ale chyba nikt przy zdrowych zmysłach nie przypuszczał, że słabiutkie Chinki, czy ciut mocniejsze Tunezyjki będą w stanie zrobić im krzywdę. Porażka z Francją była wkalkulowana, choć eksperci wszelkiej maści sugerowali, że w składzie obrończyń tytułu brakuje kilku czołowych zawodniczek i są do „łyknięcia”. Tymczasem to nam przyszło „łyknąć żabę” w postaci 14-bramkowej porażki i to Trójkolorowe zabrały do rundy głównej 4 punkty, a my tylko 2. Nasze reprezentantki przegraną wzięły na klatę.

Kapitan Monika Kobylińska nie rozgrywa najlepszego turnieju, ale niejedno w życiu widziała i zwykle plusy przesłaniają jej minusy. - Jestem bardzo dumna z pierwszych 30-40 minut w naszym wykonaniu, walczyłyśmy jak równy z równym. Nie popełniłyśmy wielu błędów, ale potem się pojawiły i rywalki pokazały siłę w kontrach. Możemy jeszcze sporo zdziałać na tym turnieju. Mamy dużą motywację - podkreśliła prawa rozgrywająca.

Nadzieja - Balsam na rozczarowanie

- Pierwsza połowa była naprawdę dobra w naszym wykonaniu, a gra wyglądała fajnie. Może ktoś mnie uzna za wariatkę, ale ja naprawdę wierzyłam, że możemy wygrać! Dlatego jest we mnie dość duża złość i rozczarowanie, że się nie udało. Dałyśmy rywalkom za dużo okazji do kontrataków. Przed rundą główną nie składamy broni. Przystępujemy do niej, żeby wygrać każdy kolejny mecz. Wszystko jest jeszcze możliwe - dodawała najskuteczniejsza (8 bramek) w naszym zespole Magda Balsam.

- Na takim poziomie i z takim rywalem musimy grać dobrze przez pełne 60 minut. Walczyłyśmy, chciałyśmy się pokazać z jak najlepszej strony, ale Francuzki wykorzystały nasze błędy w końcówce. Do rundy głównej przystąpimy z wiarą i będziemy chciały wygrywać kolejne spotkania. Mecz z Francją pokazał, że potrafimy grać dobry handball - podkreśliła Adrianna Płaczek, która rękami i nogami broniła dostępu do bramki, ale ostatecznie odbiła 8 z 40 piłek (20%), mając niestety zerowe wsparcie zmienniczek, Pauliny Wdowiak i Barbary Zimy.

Malena daje buzi

Nie udało się z Francją, to może uda się z Holandią... To jednak dopiero w sobotę. Dziś natomiast okazją do poprawienia nastroju będzie mecz z Argentyną. To drużyna będąca w zasięgu naszych pań, z którą do tej pory grały 6-krotnie i za każdym razem cieszyły się ze zwycięstwa. Dwa ostatnie zanotowały w październiku 2023 roku, triumfując w Elblągu 34:26 i 26:25. Wicemistrzynie Ameryki Południowej stale czynią postępy. Uczestnicząc w mundialu nieprzerwanie od 22 lat, w dwóch ostatnich turniejach wychodziły z grupy, choć 20. miejsce w 2023 roku przyjęto z niedosytem. By liczyć się w walce o 1/4 finału, dzisiejszy mecz trzeba wygrać. Jak to zrobić? Szybko znaleźć sposób i regularnie pokonywać Valentinę Menucci (30% skuteczności) oraz uważać na rozgrywające Elke Karsten (18 bramek) i Malenę Cavo (13), która przed i po meczu da... buzi Zimie, Karolinie Kochaniak i Natalii Janas, koleżankom z Zagłębia Lubin. Sympatyczna i zawsze uśmiechnięta zawodniczka została MVP spotkania z Egiptem (27:14), jedynego wygranego przez Argentynki.

Drażyk za Granicką

W kadrze naszego zespołu nastąpiła zmiana. Trener Arne Senstad wezwał w trybie pilnym Magdalenę Drażyk, która zastąpiła Joannę Granicką. Wychowanka Ruchu Chorzów, a dziś czołowa zawodniczka KPR-u Gminy Kobierzyce (40 goli, 40 asyst) ma dać więcej wariantów na środku rozegrania i odciążyć Kochaniak, mogącą obsadzić lewą połówkę. Taka roszada mogła zostać dokonana, bo Madzia była w zgłoszonym do IHF szerokim składzie na ten turniej.

Marek Hajkowski

GRUPA C
◼  Argentyna - Polska
czwartek godz. 15.30 - TVP 2

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się