280_03 Udany rewanż

Z powstrzymaniem Lawrence'a Ennaliego obrońcy „portowców” mieli wiele problemów. Fot. Hubert Bertin/Pressfocus.pl  


Udany rewanż 

Nici z awansu do ćwierćfinału Pucharu Polski. Zabrzanie przegrali z „portowcami” po dogrywce 1:2 i pożegnali się z rozgrywkami. 


Przed meczem 1/8 Fortuna Pucharu Polski kapitan „portowców” Kamil Grosicki mówił, że to najważniejsze spotkanie w tej rundzie. I faktycznie, trener Jens Gustafsson w porównania do piątkowego ligowego starcia w Zabrzu, w prowadzonym przez siebie zespole nie dokonał wielu zmian, ledwie dwie, bo od pierwszej minuty grał młodzieżowiec Olaf Korczakowski, szansę dostał też Joao Gamboa, który przed kilkoma dniami wszedł na boisko w II połowie. Co innego Górnik, wiadomo było, że będą przetasowania w składzie, w bramce Daniela Bielicę zastąpił Michał Szromnik, ale sztab zabrzan zdecydował się na dużo więcej roszad. Do składu wrócił poobijany po meczu z Puszczą Damian Rasak, a w wyjściowej jedenastce pojawili się też doświadczeni Paweł Olkowski czy Kostas Traiantafyllopoulos, którzy ostatnio grali mniej albo wcale. W podstawowym składzie znalazło się też miejsce dla Lukasa Podolskiego.   

Zaczęło się spokojnie, choć z czasem uwidoczniła się optyczna przewaga gospodarzy, którzy częściej byli przy piłce. Pierwsza groźna sytuacja była w 12 minucie, kiedy Rafał Kurzawa ograł Podolskiego i uderzył z kilkunastu metrów. Szromnik był jednak na posterunku i nie dał się zaskoczyć. Pogoń atakowała, dążąc do szybkiego zdobycia gola, z kolei „górnicy” próbowali skrzydłami, ale ani Lawrence Ennali, ani Kamil Lukoszek nie potrafili się przedrzeć przez obronę miejscowych. Ten pierwszy po dwóch kwadransach dobrze dośrodkował w pole karne, ale jego zagrania nie wykorzystali koledzy. Z kolei w 33 minucie kolejną dobrą interwencją popisał się Szromnik, który zatrzymał piłkę po groźnym uderzeniu Frederika Ulvestada. 

Po przerwie żadna ze stron nie miała zdecydowanej przewagi. Gospodarze owszem, częściej byli w posiadaniu piłki, ale bez konkretów pod górniczą bramką. Widząc, że z przodu nie idzie, po niewiele ponad godzinie gry trener Gustafsson zdecydował się na potrójną zmianę, na murawie pojawili się Mateusz Fornalczyk, Wahan Biczachczjan i Aleksander Gorgon. Wzmocnieni „portowcy” przyspieszyli i na efekt nie trzeba było długo czekać. W odpowiednim momencie odpowiedzialność na siebie wziął Grosicki i to on skierował piłkę do siatki rywala w 72 minucie. Kilka minut później mogło być 2:0, ale Szromnik sparował piłkę na poprzeczkę po uderzeniu Biczachczjana, którego wejście ożywiło poczynania „portowców”. Kiedy wydawało się, że Pogoń dowiezie prowadzenie do końca Górnik wyrównał, a na listę strzelców w ostatniej minucie wpisał się Sebastian Musiolik!

O wszystkim decydowała więc dogrywka. W niej po kilku minutach trafił rezerwowy szczecinian Leonardo Borges, który ofensywnym wejściem i celnym uderzeniem nie dał szans bramkarzowi Górnika. To był rozstrzygający moment spotkania. Pogoń triumfowała, a przy okazji zrewanżowała się za piątkową porażkę w lidze 0:1. Michał Zichlarz        


Czy wiesz, że… 

Górnik z Pogonią w rozgrywkach Pucharu Polski mierzyli się we wtorek po raz trzeci. W pierwszym starciu w edycji 1969/70 zabrzanie wygrali w 1/8 finału 2:0. Bramki dla późniejszego triumfatora rozgrywek zdobywali Erwin Wilczek i Jerzy Gorgoń. Z kolei w edycji 1981/82 w półfinale pucharowej rywalizacji lepsi byli szczecinianie, którzy wygrali 2:1 po dogrywce. W finale nie dali jednak rady Lechowi. 


1/8 PUCHARU POLSKI 

Pogoń Szczecin - Górnik Zabrze 2:1 (0:0, 1:1)   

[1:0] – Grosicki, 72 min, [1:1] – Musiolik, 90 min, [2:1] – Borges, 95 min  

POGOŃ:

Cojocaru – Wahlqvist (100. Stolarski), Zech, Malec, Koutris – Korczakowski (65. Fornalczyk), Ulvestad (46. Biczachczjan), Gamboa (65. Gorgon), Kurzawa, Grosicki (78. Borges) - Koulouris.

Trener Jens GUSTAFSSON. 

GÓRNIK:

Szromnik – Olkowski (82. Krawczyk), Szcześniak, Triantafyllopoulos, Janża (75. Yokota) - Ennali, Rasak, Dadok (75. Barczak), Lukoszek (75. Siplak) – Podolski (82. Nascimento), Musiolik.

Trener Jan URBAN. 


Sędziował Damian Sylwestrzak (Wrocław).

Widzów 7187.

Żółte kartki: Kurzawa – Nascimento, Barczak.