280_02 A może system skandynawski?
A może system skandynawski?
Boisko w Mielcu nie podołało warunkom pogodowym i sobotni mecz Stali z ŁKS-em został odwołany. W ostatnim czasie sytuacja pogodowa w tamtej części Polski ustabilizowała się, dlatego teraz nie powinno dojść do żadnych problemów przy okazji dzisiejszego spotkania mielczan z Widzewem w ramach Pucharu Polski. – Nie mamy wpływu na stan murawy – podkreślił trener łódzkiego klubu Daniel Myśliwiec.
– Jedziemy do Mielca z nieco szerszą kadrą niż zazwyczaj, bo wyciągamy wnioski. Sami mieliśmy niedawno sytuację, w której odwołano nam mecz. W razie powtórki chcemy mieć większą liczbę zawodników, by móc rozegrać grę wewnętrzną, zamiast znów stracić dzień. Staramy się być gotowi na wszystko – powiedział szkoleniowiec, nawiązując rzecz jasna do ligowego spotkania z Ruchem Chorzów, które nie odbyło się w planowym terminie, ponieważ boisko na stadionie Widzewa zostało zalane. – Idea nigdy nie może się zmieniać. Jeśli będziemy myśleć nad jakością boisk, to przy takiej organizacji rozgrywek za każdym razem będziemy mieli wymówkę. Jestem wyznawcą szkoły, która szuka rozwiązań. Chcemy grać na swój sposób, który nie polega na wykonywaniu miliona podań, tylko szukaniu wolnych przestrzeni. Jeżeli będzie ona za plecami obrońców, będziemy szukać długiego podania. Patrząc na to, jak broni Stal, będziemy zmuszeni ruszyć blok obronny, prawdopodobnie złożony z pięciu piłkarzy. Musimy także zwrócić większą uwagę na momenty, gdy piłka jest w chaosie, trudno ją opanować i może spłatać jakiegoś figla – zauważył Myśliwiec.
Trener Widzewa ma plan na polskie problemy z pogodą. – Może warto pomyśleć nad systemem skandynawskim, w którym nie gra się ligi zimą, ale wtedy, gdy mamy lepszą pogodę? Może lepiej rozważyć krótką letnią przerwę, a zimą trenować w ciepłych krajach? Gdybym ja za to odpowiadał, właśnie tak bym to zrobił – zaapelował 38-latek. PTub
