278_05 Gorzki remis
Drugi dublet Daniela Szczepana nie dał „Niebieskim” wyczekiwanego od końca lipca zwycięstwa. Fot. Krzysztof Porębski/PressFocus
Gorzki remis
Ruch nie przełamał się nawet z grającą w osłabieniu Cracovią i trzy razy dał się dogonić.
To już 15. mecz chorzowian bez zwycięstwa. Kolejny, w którym nie dowieźli wygranej. Oba zespoły miały apetyt na trzy „oczka” i oba są niezadowolone, choć remis lepiej smakuje gospodarzom. Utrzymali przewagę nad rywalem ze strefy spadkowej i trzy razy zdobyli bramkę, gdy było ich na murawie o jednego mniej.
Prowadzenie do przerwy
Choć boisko w zasypanym śniegiem Krakowie było błotniste, a zebrany z niego śnieg przeszkadzał w wykonywaniu autów i rożnych, dało się na nim grać. Początkowo lepsze sytuacje mieli podopieczni Jana Wosia, ale kunsztem bramkarskim popisywał się Sebastian Madejski. Po dobrym kwadransie Ruchu, niespodziewane gola dla Cracovii strzelił Michał Rakoczy. Podawał Benjamin Kallman, który wcześniej na boku ograł Macieja Sadloka. Sytuacja krakowian skomplikowała się po pół godzinie rywalizacji, gdy Otart Kakabadze obejrzał czerwoną kartkę za zagranie piłki ręką w polu karnym po strzale Łukasza Monety. Wahadłowy sam nawarzył sobie piwa, bo wcześniej źle obliczył lot piłki wybitej przez Krzysztofa Kamińskiego. Gdyby dobrze się ustawił, nie byłoby groźnej sytuacji po groźnym wyjściu Miłosza Kozaka. „Jedenastkę” wykorzystał Daniel Szczapan, a w doliczonym czasie prowadzenie gościom dał głową Sebastian Bartolewski.
Cios za cios
Ruch odrobił stratę, ale po przerwie przebiła go w tym Cracovia. Aktywnie zaczęła i po ładnej akcji (dobre rozciągnięcie Patryka Makucha, zgranie Kallmana) w polu bramkowym dobrze spisał się Karol Knap. Atakowanie wychodziło obu drużynom lepiej niż bronienie, więc szybko po zagraniu Kozaka na wolne pole po raz drugi z bramki cieszył się Szczepan. Nieszczęścia gospodarzy nie skończyły się na traconych golach i czerwonej kartce. W II połowie na noszach został zniesiony Jugas. U kapitana drużyny, którego zaatakował Michał Feliks, jest podejrzenie pęknięcia kości. Trener Jacek Zieliński próbował ratować sytuację wprowadzeniem Filipa Rózgi, bohatera afery alkoholowej w kadrze do lat 17, który dość szybko został przywrócony do pierwszej drużyny. Gola nie strzelił, ale wraz z kolegami zdobył punkt po szalonej końcówce. Wynik 3:3 był efektem współpracy Knapa z Makuchem. Pierwszy dośrodkował z rzutu wolnego, drugi zaatakował piłkę między dwoma rywalami i dołożył nogę, ciesząc się z trafienia po 1087 minutach posuchy. W odpowiedzi zagranie Kozaka wykorzystał Tomasz Swędrowski i „Niebiescy” znów byli krok przed rywalami. Strzał próbował zablokować Knap, jednak rykoszet utrudnił zadanie bramkarzowi. Ostatnie słowo należało do Cracovii, która dostała karnego za zagranie ręką Przemysława Szura. Z 11 metrów nie pomylił się Knap. Michał Knura
GŁOS TRENERÓW
Jacek ZIELIŃSKI:
Trudno jednoznacznie ocenić tę zdobycz. Byliśmy bardzo zdeterminowani, by wygrać. Taki był plan i tak się ten mecz dla nas układał, ale piłka jest nieobliczalna.
Jan WOŚ:
Mecz, który tak nam się ułożył, powinniśmy wygrać. Proporcje między tym, co robiliśmy dziś z przodu, a tym, co wyprawialiśmy z tyłu, były mocno zaburzone.
