278_05 Bramkarskie babole
Adrian Lis przez część rundy był rezerwowym. Do gry wrócił tydzien temu, a teraz zawalił Warcie mecz. Fot. Paweł Jaskółka/PressFocus
Bramkarskie babole
Warta nie radzi sobie najlepiej w roli gospodarza. Mecz z Jagiellonią Białystok zakończył się piątą porażką poznaniaków u siebie.
Mecz w Grodzisku Wielkopolskim został okraszony błędami bramkarskimi. Mogliśmy się o tym przekonać już w 43 sekundzie spotkania, gdy fatalny kiks zaliczył Adrian Lis. Golkiper gospodarzy otrzymał delikatne podanie po ziemi, chciał wybić piłkę, ale… w nią nie trafił. W odpowiednim miejscu był Kristoffer Hansen, który strzał do pustej bramki. Mimo tego brutalnego ciosu na samym początku starcia Warta nie poddała się. Przed przerwą doprowadziła do wyrównania, a tym razem złą decyzję podjął Zlatan Alomerović przy wyjściu do dośrodkowanej futbolówki z rzutu rożnego. Serb minął się z piłką, która trafiła pod nogi Macieja Żurawskiego, a ten nie miał problemu z umieszczeniem jej w siatce.
Remis nie zadowalał zespołu Adriana Siemieńca. Białostoczanie w drugiej połowie po raz drugi wyszli na prowadzenie i już go nie oddali. Była 66 minuta, gdy Jose Naranjo wpisał się na listę strzelców i zapewnił gościom 3 punkty. Przy tym trafieniu wydaje się, że znów lepiej mógł zachować się Lis. W akcji bramkowej przy pierwszym uderzeniu – w wykonaniu Nene – odbił piłkę pod nogi 29-letniego Hiszpana, który strzelił swojego czwartego gola w sezonie.
Teoretycznie poznaniacy mieli szansę na to, żeby zakończyć rywalizację z choćby punktem, ale zadanie to zostało zdecydowanie utrudnione, gdy w 71 minucie czerwoną kartkę zobaczył Filip Borowski. Nierówna walka zakończyła się więc piątą porażką Warty w tym sezonie na własnym stadionie. – Mieliśmy pomysł na mecz i mimo że sprowokowaliśmy gola, to później staraliśmy się realizować założenia. To była dobra pierwsza połowa. Później wyglądało to nieźle do momentu straty bramki na 1:2 i czerwonej kartki, która spowodowała mocny spadek energii. Szkoda, bo dużo drużyn miało spory problem, grając z Jagiellonią 11 na 11, a my radziliśmy sobie. Było wiele pechowych momentów, piłka niefortunnie podbiła się przy golu i wydaje mi się, że czerwonej kartki też dało się uniknąć – powiedział po spotkaniu szkoleniowiec poznaniaków Dawid Szulczek. Warta „u siebie” w Grodzisku wygrała w bieżących rozgrywkach tylko raz. Kacper Janoszka
