17-latek zdał egzamin dojrzałości

Kacper Myszkowski zadebiutował w II lidze i zachowując czyste konto, pomógł Tyszanom wygrać z Avią.

Matija Horvath był w niedzielę filarem tyskiej defesnywy. Fot. Łukasz Sobala/PressFocus

Po pucharowych sukcesach, bo tak trzeba nazwać zarówno awans Tyszan po zwycięstwie z ŁKS-em Łódź, jak i wyeliminowanie przez Avię Wieczystej, drużyna Trójkolorowych w ostatnim meczu 7. kolejki gościła Świdniczan. Oba zespoły przystąpiły do tej potyczki z ligowym uczuciem niedosytu spowodowanym stratą punktów, a jednocześnie z roszadami z powodu kontuzji.

Najbardziej rzucał się w oczy brak w bramce gospodarzy doświadczonego Jakuba Mądrzyka, którego zastąpił 17-latek. Kacper Myszkowski dopiero 7 listopada będzie świętował pełnoletniość, ale przyspieszony egzamin piłkarskiej dojrzałości wychowanek AP 11 Legionovia zdał już dwa miesiące wcześniej i zachowując czyste konto pomógł fawotytowi odnieść zwycięstwo.

Pierwszą interwencję rzucony na głęboką wodę junior zaliczył już w 8 minucie, bo po zagraniu Dawida Łąckiego na 16 metrze do strzału złożył się Andrij Remeniuk i trzeba było sporego kunsztu bramkarskiego, żeby wyjść z opresji obronną ręką. Łatwiejszy strzał oddał natomiast w 26 minucie Bartosz Falbierski, więc i z tym uderzeniem Myszkowski sobie poradził. Największy problem miał w 40 sekundzie drugiej połowy, bo Dave Djalne Assuncao huknął zza pola karnego, ale słupek wyręczył golkipera!

Na tym jednak próby Świdniczan się skończyły, a miejscowi, którzy przez godzinę mieli mocno rozregulowane celowniki, dopiero w 60 minucie zabrali się za poważną ofensywę. Sygnał do ataku dał stoper Daniel Hoyo-Kowalski, ale najważniejszy moment rosnącej przewagi Tyszan nastąpił w 65 minucie. Wtedy to wprowadzony za niezbyt produktywnego Noela Niemanna Tymoteusz Ryguła nie tylko napędził akcję, zaczynając ją na swojej połowie, ale jeszcze po wrzutce Pawła Olkowskiego i niepewenych interwencjach obrońców gości wyłożył futbolówkę Józefowi Chorosińskiemu. Ten miał czas i miejsce na złożenie się do strzału z 16 metra i pokonał Łukasza Jakubowskiego.

Jeżeli dodamy, że to był jedyny celny strzał gospodarzy w tym meczu, to trudno się dziwić nerwowym reakcjom kibiców i sztabu szkoleniowego w ostatnich sekundach. Wszystko, dzięki piłkarskiej dojrzałości Olkowskiego i futbolowej rozwadze Michała Trąbki w ofensywie oraz stoickiemu spokojowi, którym imponował Matija Horvat, skończyło się po myśli Tyszan i trener Rene Poms może się nadal szczycić mianem niepokonanego w tym sezonie, a jego zespół awansował na pozycję wicelidera.

Jerzy Dusik

OCENA  MECZU ⭐

◼ GKS Tychy - Avia Świdnik 1:0 (0:0)

1:0 - Chorosiński, 65 min

TYCHY: Myszkowski - Łasicki (87. Eszkinja), Horvath, Hoyo-Kowalski - Olkowski, Begala, Trąbka, Chorosiński (87. Jankowski) - Kądzior (87. Koniuszy), Lewandowski (83. Gębala), Niemann (59. Ryguła). Trener Rene POMS.

AVIA: Jakubowski - Zbozień, Kursa, Orzechowski (79. Wróblewski) - Assuncao (71. Niepsuj), Falbierski (83. Aftyka), Jodłowski (71. Kryeziu), Kamiński (79. Uliczny), Pigiel - Remeniuk, Łącki. Trener Wojciech SZACOŃ.

Sędziował Mateusz Mastaj (Rzeszów). Widzów 2930.

Żółte kartki: Begala - Jodowski, Łącki, Niepsuj.


Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 9,90 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się