11 mgnień mistrzostw Czarnego Lądu

Za nami jubileuszowy 35. Coupe d'Afrique. Z czego zapamiętamy trwający blisko miesiąc turniej na stadionach w Maroku?

Efektowny gol zdobyty przewrotką przez Ayouba El Kaabi. Fot. Facebook

PUCHAR NARODÓW AFRYKI

Przede wszystkim z... ostatniego meczu, niedzielnego finału, kiedy na oczach szefa FIFA Gianni Infantino doszło do scen bez precedensu w historii futbolu. Takiego zamieszania jeszcze nie było!   

1. Finałowa jazda bez trzymanki  

Po tym, jak w rozstrzygającym meczu Senegalu z Marokiem sędzia Jean-Jacques Ndala z DR Konga najpierw nie uznał gola w doliczonym czasie dla Lwów Terangi, a zaraz potem przyznał jedenastkę miejscowym - drużyna z Afryki Zachodniej, w dużej mierze inspirowana przez selekcjonera Pape Thiawa, opuściła boisko. Interwencja Sadio Mane, najlepszego piłkarza turnieju sprawiła jednak, że mecz dokończono. Druga połowa trwała dodatkowe… 24 minuty!

2. Fatalna pomyłka Brahima Diaza

Nie milkną echa tego, co zrobił Brahim Diaz w decydującym momencie – kiedy podszedł do karnego i kopnął tak, że Edouard Mendy nawet nie musiał się ruszyć, żeby złapać piłkę. Będzie to Marokańczykowi wypominane do końca nie tylko jego piłkarskiej kariery…  Pięć bramek w turnieju i tytuł króla strzelców PNA? Nikt o tym nie będzie pamiętał.

3. Deszcz

Było też wiele innych aspektów, na które zwracaliśmy uwagę, relacjonując z Maroka prawie miesięczny turniej (rozpoczął się 21 grudnia). Jednym z nich był ciągły deszcz. To jedno z pierwszych skojarzeń jakie będą przychodziły na myśl w związku z tą edycją PNA. Padało od początku. W Fezie podczas meczu 1/8 finału Nigerii z Mozambikiem lało jak z cebra, prawie wszyscy byli przemoczeni do suchej nitki. Także dlatego, że podobnie jak na stadionie w Marrakeszu, taki i na Fes Stadium jest tylko jedna kryta trybuna. Z tych olbrzymich ilości litrów wody, z tej powodzi, miejscowi… się cieszyli! – Ulewa jest tym, co po siedmiu latach suszy jest nam bardzo potrzebne – mówił mi w Rabacie Said Lahnikate właściciel hostelu Almanzil Alatiq  Deszcze pozwoliły zgromadzić miliard metrów sześciennych wody we wszystkich marokańskich zbiornikach, co stanowi niemal 60 proc. rocznych potrzeb wody pitnej dla wszystkich miast w tym kraju.

4. Infrastruktura

Maroko to piłkarska nacja. Rzuciła wyzwanie Katarowi i też inwestuje na potęgę w futbol. Nie może być inaczej, skoro od 2021 roku na czele ministerstwa Królestwa Maroka stoi prezydent Fédération Royale Marocaine de Football (FRMF) - Fouzi Lekjaa. Pieniądze na piłkę płyną wartkim strumieniem. Reprezentacyjny Prince Moulay Abdellah Stadium w Rabacie, gdzie rozegrano finałowe spotkanie w niedzielę, wybudowano w rekordowe 2 lata za równowartość 270 mln złotych. W samym tylko 2025 roku oddano do użytku cztery nowe obiekty. W Casablance już w 2028 roku – na mundial, który odbędzie się za cztery lata – ma być gotowy stadion na… 115 tys. miejsc. Ma to być drugi największy sportowy obiekt na świecie po indyjskim Narendara Modi Stadium (132 tys.).

5. Błysk młodzieży

Na turnieju z dobrej, wręcz z bardzo dobrej strony pokazali się młodzi gracze. 17-letni Ibrahim Mbaye to zawodnik PSG. Grał już w reprezentacji Francji do lat 20, ale ostatecznie zdecydował się na grę w senegalskim zespole narodowym. – To drugi Kylian Mbappe – uważa Alassane N’Dour, były reprezentant Senegalu, będący w kadrze na MŚ 2002. Strzelił bramkę z Sudanem w 1/8 finału, asystował, wywalczył też karnego. Do tego 19-latkowie: bramkę zdobył też Yan Diomande, piłkarz Wybrzeża Kości Słoniowej grający na co dzień w RB Lipsk. W tym samym wieku jest Christian Kofane z Kamerunu. Mnie podobał się Selemani Abdala z tanzańskiego Simba Sports. Z marokańskimi obrońcami grającymi w renomowanych klubach walczył jak równym z równym.

6. Nożyce El Kaabiego

Napastnik Olympiakosu zapewnił klubowi z Pireusu dwa lata temu pierwszy w historii greckiej piłki europejski puchar, czyli wygraną w Lidze Konferencji. Trafił wtedy w finale z Fiorentiną w dogrywce (1:0). Teraz jego bramki też są do zapamiętania! Były to gole zdobyte po strzałach przewrotką w rywalizacji z Komorami i Zambią. Już przeszły do chwalebnych annałów Pucharu Narodów Afryki.

7. Zawieszenia, kary, sankcje…  

Africa Cup of Nations wyzwala często najgorsze emocje. Tak było choćby w niedzielnym finale w Rabacie. Na miejscu w Maroku przekonałem się, jak wielkie jest zacietrzewienie, jak nikt nie chce przegrać i jak nikt nie potrafi się pogodzić z porażką. Algierczycy wietrzą nawet międzynarodowy spisek skierowany przeciwko nim. Chodzi o przegrany 0:2 mecz w Marrakeszu z Nigerią w ćwierćfinale i rękę w swoim polu karnym Calvina Basseya. Reprezentacja Gabonu po trzech przegranych meczach w grupie została zawieszona, selekcjoner Thierry Mouyouma został po powrocie do domu przesłuchany i ma zakaz opuszczania kraju.  Legendarny Samuel Eto’o, były świetny reprezentant Kamerunu, a teraz szef tamtejszej federacji, został ukarany grzywną w wysokości 20 tys. dolarów za niewłaściwe zachowanie podczas ćwierćfinałowego spotkania z gospodarzami. Nie będzie mógł zasiadać na trybunach w czterech kolejnych międzynarodowych grach.

8. Sędziowskie zastrzeżenia

Jak zwykle wiele o futbolowych rozjemcach. – Przyznam, że nie rozumiem, co się działo. Raz jest ręka, raz nie ma. Raz podchodzą do monitora, raz nie. Ogromne zamieszanie i frustracja u graczy, którzy potem byli karani za niewłaściwe zachowanie. Coś tutaj było nie tak – mówił „Sportowi” Henryk Kasperczak, który podczas PNA prowadził aż 7 reprezentacji, a z Tunezją w 1996 roku został wicemistrzem. Przed ćwierćfinałowym meczem Maroko – Kamerun od sędziowania odsunięto Algierczyka Mustaphę Ghorbala, w zastępstwie spotkanie prowadził Dahane Beida. Malijczyk Boubo Traore nie zauważył ewidentnego faulu w polu karnym Adama Masiny na Iddy Nado w doliczonym czasie, w rywalizacji z Tanzanią w 1/8 (Lwy Atlasu wygrały szczęśliwie 1:0).         

9. Brudne zagrywki

Przed finałowym spotkaniem Federation Senegalaise de Football wystosowała oficjalny protest do władz CAF. Dotyczył tego, jak ich narodowy zespół został potraktowany po przybyciu z Tangeru, gdzie grał półfinał, do Rabatu - w piątek. Na dworcu kolejowym piłkarze musieli się przeciskać przez szpaler kibiców. – Nie było wtedy bezpiecznie – zaznaczył selekcjoner Lwów Terangi Pape Thiaw. Potem Senegalczycy nie byli zadowoleni z miejsca zamieszkania i z tego, że musieli trenować w Le Complexe Mohammed VI de football w Sale, a więc tam, gdzie od początku turnieju trenowała też reprezentacja gospodarzy. A mecz z Marokiem w półfinale? Chłopcy od podawania piłek i stewardzi trzy raz kradli ręcznik bramkarzowi Nigerii Stanleyowi Nwabali w trakcie meczu z gospodarzami… Było to wręcz żenujące.

10. Maluczcy kontra gwiazdy

We wspomnianym meczu Nigerii z Mozambikiem w ataku Mambas grał Faisal Bangal, na co dzień gracz występującego w Serie D AC Mestre. Na boisku kapitanem był Domingues, który w listopadzie skończył… 42 lata. Z drugiej strony warci miliony dolarów Osimhen, Lookman, Iwobi czy Adams. W innym meczu 1/8 finału grający na czwartym poziomie rozgrywkowym w Anglii Hadji Mnoga – Salford City – walczył, dodajmy, że jak równy z równym z Achrafem Hakimim czy Nayefem Aguerdem. To właśnie Puchar Narodów, gdzie piłkarze mało znani, mało rozpoznawalni - mogą znienacka stawić czoło wielkim oraz uznanym tuzom.

11. Faworyci w grze

Nie było żadnej niespodzianki. W finale zagrały dwie najwyżej rozstawione afrykańskie reprezentacje, będące już teraz na 8. miejscu w rankingu FIFA Maroko i o cztery pozycji niżej Senegal, który po triumfie w 2022 roku znowu jest najlepszy na Czarnym Lądzie. 35. Puchar Narodów ewidentnie był turniejem, gdzie rządzili wielcy. Tak działo się od pierwszego do ostatniego dnia imprezy.

Michał Zichlarz, Rabat  

Deszcz dawał się mocno we znaki podczas Pucharu Narodów w Maroku. Fot. Andrew Surma

Marokański steward kradnie ręcznik bramkarzowi reprezentacji Nigerii Stanleyowi Nwabali… Fot. Facebook

Materiał premium

Dalsza część jest dostępna dla subskrybentów

Odblokuj pełne wydanie i korzystaj bez ograniczeń. Czytaj ekskluzywne wywiady, analizy i felietony sportowe. Słuchaj podcastów oraz oglądaj materiały wideo.

Zobacz pakiety i odblokuj wydanie

Dostęp od 12,50 zł • BLIK / karta • Anulujesz online, kiedy chcesz

Masz już dostęp? Zaloguj się