KOMENTARZ „SPORTU”
Jakub Kubielas
Gang coraz starszy
Gdy 2 lata temu zapowiadaliśmy sezon 2021/22 Pucharu Świata, który później okazał się w naszym wykonaniu fatalny, a ówczesny trener naszej kadry Michal Doleżal stracił po jego zakończeniu pracę, tekst zatytułowaliśmy „Gang weteranów rusza po Kryształ”. Dziś ci sami weterani, bo trzon naszej reprezentacji się nie zmienił i liderami jak byli tak będą Kamil Stoch, Piotr Żyła i Dawid Kubacki, są o 2 lata starsi. Godnych następców, jak na razie, nie widać i to na pewno może martwić. Niemniej jednak wymienieni pokazali w ubiegłym sezonie, że nadal mogą liczyć się w walce o najwyższe cele i wygrywać. Dowód? Złoty i brązowy medal MŚ w Planicy Żyły Kubackiego, a także 6 pucharowych zwycięstw drugiego z wymienionych. Nieco słabiej spisywał się Stoch, który po raz pierwszy od sezonu 2015/16 nie stanął na konkursowym podium. Na liście startowej dzisiejszych kwalifikacji do pierwszego konkursu w Ruce znalazło się 58 zawodników. Najmłodszym z nich jest Amerykanin Tate Frantz, rocznik 2005. Ponadto dwóch innych skoczków przyszło na świat po 17 stycznia 2004 roku, a więc po dniu, w którym Stoch zadebiutował w zawodach Pucharu Świata. Na początku przyszłego roku – konkretnie w dniu premierowego konkursu w Szczyrku – nasz arcymistrz będzie obchodził 20. rocznicę swojego pierwszego skoku w zawodach PŚ. Co ciekawe, dzień wcześniej jego kolega z reprezentacji, Piotr Żyła - najstarszy w naszej ekipie - skończy 37 lat. O przyszłość tego zawodnika nie trzeba się jednak martwić, bo – choć zabrzmi to dziwnie – koniec kariery mu nie grozi. Wiślanin, zapytany niegdyś o to, co będzie robił, kiedy skończy karierę, odpowiedział w swoim stylu: - Dalej będę skakał. Częściej przewija się w mediach temat końca ery Stocha. W niedawnym wywiadzie dla „Przeglądu Sportowego” nasz trzykrotny mistrz olimpijski powiedział: - Na pewno nie składam deklaracji, bo nie wiem. Myślałem o tym wiele razy kiedyś i zawsze dochodziłem do wniosku, że to nie ma sensu. Robienie takich założeń tworzy granice i bariery, które trudno pokonać. Myślałbym o tym później. Zaczynam więc kolejny sezon. Nie że pierwszy czy ostatni, ale właśnie kolejny. A potem będę decydował – podkreślił zawodnik z Zębu. Rozpoczynająca się kampania pewnym decyzjom jednak sprzyja. Gdybyśmy mieli do czynienia z sezonem przedolimpijskim, wówczas można byłoby założyć, że Stoch nie odpuści i będzie chciał pojechać na IO po raz szósty w karierze. Ale do rywalizacji w Mediolanie i Cortina d’Ampezzo jeszcze ponad 2 lata, dlatego bardziej prawdopodobne jest to, że ten sezon może być dla Stocha ostatnim. Wszystko jednak - jak się wydaje - zależy od tego, jak w tym sezonie u naszego wspaniałego zawodnika – cytując jego samego – nogi będą współpracować z głową. Na pocieszenie można przytoczyć fakt, że Żyła i Stoch wcale nie są najstarszymi zawodnikami w karuzeli PŚ. Do zawodów w Ruce ekipa austriacka zgłosiła bowiem Manuela Fettnera, rocznik 1985. A Noriaki Kasai wcale nie przestał skakać. Wprawdzie w Finlandii nie wystąpi, ale niedawno zapowiadał, że kariery wcale kończyć nie zamierza. Japończyk w tym roku skończył 51 lat, a w PŚ debiutował prawie 35 lat temu. Równo miesiąc przed drugimi... urodzinami Żyły.
